Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Relacje z budowy Spitfire MkIIA, 1/48 - aktualizacja cz.4

Spitfire MkIIA, 1/48 - aktualizacja cz.4

Email
Spis treści
Spitfire MkIIA, 1/48
aktualizacja cz.2
aktualizacja cz.3
aktualizacja cz.4
aktualizacja cz.5
aktualizacja cz.6
aktualizacja cz.7
aktualizacja cz.8
Wszystkie strony

Poprzednio opisane zmagania obfitowały w okresy, gdy prace nie mogły posuwać się do przodu ze względu na schnięcie szpachli, farby lub psychiczne zmęczenie tematem. Wtedy zajmowałem się innym fragmentem budowy. Mianowicie wykonywałem drzwi kabiny pilota.

Przygotowany wcześniej element na bazie zestawu nie mógł, niestety, zostać zastosowany w modelu. Powodem był zamocowany na drzwiach łom. Ten oczywiście nie występował w Spitfire MkII w czasie jego służby w jednostkach bojowych, ale kiedyś postanowiłem, że wykonam go w swoim modelu, bo był to niezwykle charakterystyczny dla Spita szczegół. Było mi żal pominąć łom w jedynej minireplice produktu Supermarine jaką zbuduję i wymyśliłem kiedyś, że taki świadomy błąd dla ukazania typowego dla tej rodziny samolotów wyposażenia będzie niezłym pomysłem.

Wykonane wcześniej drzwi z łomem, charakterystyczne dla późniejszych wersji Spitfire.

Z czasem zrezygnowałem z takiej prezentacji, ale musiałem jakoś zrekompensować sobie utratę łomu. Uznałem, że muszę po prostu zrobić drzwi, które bez niego będą wyglądały atrakcyjniej niż pierwsza wersja. Przyjrzałem się więc dokładnie zdjęciom tego fragmentu płatowca i zabrałem się do planowania. Konieczne było wymyślenie sposobu na zrobienie wręg o przekroju odwróconej litery U, wykonanych w oryginale z giętej blachy. Jako materiał posłużył drucik cynowy – grubszy na wręgi zewnętrzne, cieńszy na wewnętrzne.

 

 

 

Oczywiście należało wypolerować końcówki i ewentualne zadziory. Ważne też było, by najpierw ukształtować uzyskany cynowy profil, a dopiero potem dociąć do wymiaru. Krótki odcinek trudniej jest formować i w dodatku z dłuższego można wybrać lepszy fragment.

Materiał na pozostałe elementy składowe drzwi to blaszka z puszki po orzeszkach, plastikowe profile, różne ścinki z tworzywa i blaszek fototrawionych, igły lekarskie, taśmy i folie samoprzylepne oraz druciki cynowe, miedziane i stalowe.

 

Teraz do wykonania został jeszcze zamek. Tu pewne wyzwanie stanowiła konieczność zwinięcia sprężynki cieńszej, niż pozwalała na to najmniejsza igła do zastrzyków. Nie miałem nic innego, co byłoby choć porównywalnie sztywne i tym samym umożliwiło zwijanie. Ostatecznie wykorzystałem stalowy drucik, który miał odtworzyć popychacze zamka i na którym miały być osadzone te sprężynki.

 

Pozostałymi pracami były tradycyjne cięcie i szlifowanie poza samą dźwignią zamka. Tę po prostu wyrzeźbiłem nożykiem modelarskim z kawałka cyny. Oś dźwigni nawierciłem od wewnątrz, tak by na wyjściu wiertła utworzył się kołnierz imitujący kończący ją grzybek.

1) drucik stalowy na popychacze zamka, 2) gniazda popychaczy i ograniczniki sprężyn, 3) sprężyna, 4) uchwyt dźwigni zamka, 5) dźwignia zamka, 6) widelec popychacza i wpust dźwigni zamka, 7) niewykorzystane blachy węzłowe z blaszki

Blachy węzłowe powstały z miedzianej folii samoprzylepnej. Ostatecznie nie wykorzystałem widelców i wpustów występujących w oryginale na łączeniach popychaczy z innymi elementami. Wykonałem je z rozgniecionej najcieniej jak się da cyny. Cięcie i zaginanie jakoś się udało. Jednak te detaliki były tak małe, że gdy wrzucałem je do pudełeczka magazynowego, tylko po cichutkim dźwięku poznawałem, że tam wylądowały. Tego, że wypadły mi z palców nie czułem wcale, a oczy też nie dawały pewności. Mimo to, części okazały się być o wiele za duże i zamontowanie ich w drzwiach w skali 1:48 okazało się niemożliwe. Ot, taka mała modelarska przegrana...

 

Radosław Jurczyk (zdjęcia: Radosław Jurczyk)

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.