Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Warsztat Techniki modelarskie Naciągi i śruby rzymskie - aktualizacja 21.04.2009

Naciągi i śruby rzymskie - aktualizacja 21.04.2009

Email

Metoda 1

Przedstawiana metoda pozwala na wykonanie naciągów w krótkim czasie (kilka godzin). Nie wymaga ona wiercenia przelotowych otworów, a następnie ich późniejszego szpachlowania i malowania. Tą metodą można zrobić również wspomniane wcześniej anteny i cięgna.

Najpierw wyciągamy cieniutką rureczkę z patyczka do uszu. Można to zrobić yak samo, jak cieniutkie pręciki i nitki z ramki wlewowej. Rozgrzewa się patyczek nad płomieniem świecy lub palnika gazowego do momentu, aż daje się rozciągać i tworzy się z niego długa nitka. Materiał, z którego wykonane są patyczki do uszu, zachowuje się jednak trochę inaczej niż polistyren ramek, gdyż łatwiej się przepala lub stapia w  bezkształtną masę i trzeba trochę poćwiczyć, żeby uzyskać cienkie rurki. Rureczkę tniemy na odcinki o długości ok. 2,5mm bardzo ostrym, najlepiej nowym ostrzem skalpela lub żyletką, aby nie dopuścić do zgniecenia jej końcówki. Zniekształcone podczas cięcia końce rureczki można przywrócić do pierwotnego kształtu lekko ściskając je pęsetą lub prostując zaostrzonym kawałkiem drucika stalowego.

 

Przez rureczki przewlekamy nitkę poliamidową, której zastosowanie ma kluczowe z uwagi na jej właściwości termokurczliwe. Podobnie zachowuje się bardzo cienka żyłka wędkarska. Przewlekanie nitki przez cieniutką rureczkę jest odrobinę stresującym zajęciem, jednak z każdą przeciągniętą nitką nabiera się wprawy i po pewnym czasie można już w ciągu godziny przewlekać po kilkanaście nitek. Oczka kształtujemy używając igły iniekcyjnej. Przewlekamy oczko nitki, ściągamy rureczkę i zalewam kropelką kleju CA. Dzięki temu udaje się uzyskać oczka o zbliżonej wielkości.

 

Ażeby łatwiej manipulować naciągami, przyklejamy je do fragmentu ramki wlewowej. Można teraz doczepiać do nich linki, które będą właściwymi naciągami i następnie wygodnie je malować.

 

Wiertłem 0,2 - 0,3 mm nawiercamy w odpowiednich miejscach nieprzelotowe otwory i wklejamy w nie naciągi przycięte do odpowiedniej długości. Przeciwległe końce naciągów wklejamy w takie same otworki wywiercone w miejscach zakotwiczenia linek naciągów. Na tym etapie nienaprężone, luźno zwisające linki wyglądają nieciekawie.

 

Teraz jednak wystarczy wszystkie poddać strumieniowi gorącego powietrza, np z suszarki do włosów i... linki pięknie się napinają!

 

 

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Fajga

 

Metoda 2

Na kilku pierwszych modelach wielopłatów eksperymentowałem z różnymi metodami i materiałem do wykonania naciągów. W końcu jednak doszedłem do metody, która mnie zadowala i, mimo że jest uproszczona, moim zdaniem zupełnie wystarcza do modeli samolotów wielopłatowych, szczególnie pierwszowojennych, w małej skali 1/72.

Do wykonania naciągów używam czarnych nici elastycznych. Ich źródłem są stare rajstopy. Za pomocą pincety wyciągam z nich nitkę, która składa się z kilku-kilkunastu cienkich włókien.

 

Taką nitkę przeciągam między palcami przez kroplę kleju do modeli plastikowych. Przez około minutę utrzymuję nitkę napiętą między rękami, zanim klej nie zwiąże. W efekcie otrzymuję nieco pogiętą, ale niezwykle elastyczną i, jednocześnie, dość sztywną pojedynczą nitkę. Jej elastyczność jest o tyle istotna, że pozwala na jej naciągnięcie bez stosowania dużych sił, które mogą bardzo zdeformować delikatną komorę płatów. Ponadto jest ona bardzo tolerancyjna na przypadkowe potrącenia w czasie dalszych prac nad modelem. Z kolei sztywność jest zupełnie wystarczająca do przepchnięcia jej pincetą przez otwory.

 

Przed malowaniem nawiercam płytkie otwory w dolnym płacie oraz otwory przelotowe w górnym płacie. Stosuję do tego wiertło o średnicy 0,3mm - mogłaby być nawet mniejsza, ale jak dotąd nie udało mi się zdobyć cieńszych.

 

Po zamontowaniu i pomalowaniu dolnego płata przyklejam słupki. Pomalowany górny płat doklejam przed wklejeniem linek, jeśli dostęp do otworów jest łatwy. W przeciwnym razie linki wklejam w dolny płat przed montażem płata górnego. Do wklejania linek używam kleju cyjanoakrylowego w żelu firmy Uhu.

 

Gdy linki i górny płat są już na miejscu, pincetą przepycham linki przez odpowiednie otwory w górnym płacie.

 

Następnie na lekko poluźnioną linkę nanoszę za pomocą igły odrobinę kleju Uhu i naciągam linkę od góry.

 

Gotowe!

 

No, prawie. Po odcięciu nadmiaru nitki trzeba jeszcze zrobić porządek na górnej stronie górnego płata. Pozostają tutaj otwory do wypełnienia.

 

Można to zrobić nakładając tam pędzlem odrobinę gęstej farby, stosując szpachlówkę lub klej CA, bądź wypełniając otwór kawałkiem plastikowego pręcika. Po tym następuje najbardziej stresująca czynność - szlifowanie. Robię to zwykle bardzo delikatnie trzymając model w palcach lewej ręki za krawędzie natarcia i spływu górnego płata, jak najbliżej obrabianego miejsca. Do obróbki stosuję tutaj papier ścierny o drobnej gradacji i na koniec - filc. Wszystko po to, aby nie narażać delikatnej konstrukcji na niepotrzebne obciążenia. Można rzec, że jeśli model wytrzyma te prace, to znaczy, że naciągi zostały wykonane solidnie i że będzie można go długo podziwiać w witrynie bez obawy, że się rozpadnie. Tak naprawdę, to jeszcze nigdy nie zdarzyła mi się na tym etapie żadna niemiła przygoda. Bywało, że konstrukcja nieco trzeszczała, ale nigdy się nie rozpadła. Zawsze na tym etapie podziwiam wytrzymałość tak delikatnej, zdawać by się mogło, struktury. Czasem aż trudno uwierzyć, jaką sztywność przestrzenną nadaje kilka cieniutkich linek usztywniających.

Gdy miejsce po otworze jest już odpowiednio obrobione, można uzupełnić malowanie. Aby nie było z tym kłopotu, warto już na etapie wstępnego malowania górnego płata zaplanować, jaki obszar pozostawi się do malowania na końcu. Zależy to od skomplikowania układu barw, cieniowania, itp. Czasem można pozostawić obszar okrągły, czasem podłużny - wzdłuż całej cięciwy płata. A na przykład w przypadku losengi, do której wykorzystuje się kalkomanie, wystarczy uzupełnić pojedynczy wielokąt, w obrębie którego przypada otwór po lince.

Czasem też zachodzi taka szczęśliwa sytuacja, jak w przypadku prezentowanego tu do ilustracji metody modelu Felixstowe. W tym samolocie nad słupkami na górnym płacie znajdowały się niewielkie nakładki. Zdecydowałem się wykonać je z pomalowanej taśmy maskującej, która pozwoliła zasłonić otwory bez konieczności szpachlowania!

 

Tekst i zdjęcia: Przemysław Litewka