Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Był sobie modelarz

Był sobie modelarz

Email


Jakieś 8-9 tysięcy lat temu (uczeni nie są zgodni) przez tereny dzisiejszej centralnej Polski wędrowała sobie grupa dwunożnych istot. Istoty te nie posiadały jeszcze daru mowy, więc porozumiewały się między sobą innymi sposobami. Był chłodny jesienny dzień a grupa oddaliła się już od terenów jaskiń i grot. Dominujący samiec jakoś dał znać jednemu z członków plemienia, do którego zwykle zwracano się w takich sprawach, że dobrze byłoby zbudować jakieś porządne lokum - szczególnie, że zamierzał wziąć sobie jedną z młodych samic i ani myślał gnieździć się z nią w ciasnym szałasiku.


"Specjalista" ochoczo zabrał się do pracy. Z dala od oczu współplemieńców budował przez kilka dni coś naprawdę porządnego. Po skończeniu pracy przyprowadził zleceniodawcę, aby ten wyraził swoją opinię. Wódz spojrzał na dzieło – ale jego mina nie wróżyła niczego dobrego. Na migi zapytał „specjalistę”:
j-a-j-a se r-o-b-i-s-z ?
Biedak nie wiedział jak na migi powiedzieć m-o-d-e-l ! Wtedy wódz niewiele się namyślając wyrżnął "specjalistę" maczugą w twardy łeb tak, że biedak zobaczył w biały dzień gwiazdy (przez ułamek sekundy zaświtała mu jeszcze myśl: czy to na pewno słońce biega wokół ziemi?) i zasnął na trzy dni. A wszystko dlatego, że budowla wydała się zbyt mała.
Skąd wódz mógł wiedzieć, że został zbudowany i poddany jego ocenie dopiero model? Dopiero inni wzorując się na nim zbudowali ostatecznie okazałe leże na całą zimę. I takie były właśnie początki modelarstwa na ziemiach polskich. A „specjalista” poszedł obrażony nieco dalej na północ i zajął się uprawą kopru. Po wielu latach mówiono o nim, że był pierwszym kopernikiem.

(Rysunek: Radosław Jurczyk)

Modelarstwo jako zajęcie ludzi ewoluowało wraz z nimi przez następne tysiąclecia. Początkowo istniało li tylko jako modelarstwo użytkowe, inżynierskie. Dotyczyło to w głównej mierze budowli. Każdorazowo przed zbudowaniem jakiegoś nowego dzieła ludzkich rąk budowano takie samo, lecz w miniaturze. Sprawdzano w ten sposób założenia architektoniczne, prawidłowość obliczeń no i oczywiście przychylność władcy dla projektu. Nieprzychylne przyjęcie projektu przez władcę nieraz oznaczało wyrok, dlatego modele wykonywano w sposób budzący zainteresowanie. Możemy chyba uznać, że w ten sposób wszystkie siedem cudów świata istniało najpierw jako modele.
Dzisiaj trudno sobie wyobrazić budowanie czegoś okazałego i skomplikowanego bez uprzedniego odwzorowania tego w postaci modelu. Modele takie pozwalają symulować negatywne wpływy przyrody na budowany obiekt, odpowiednio im przeciwdziałać już w fazie projektu - co w ostatecznym rozrachunku zapewnia niskie koszty budowy i eksploatacji oraz zwiększenie poziomu bezpieczeństwa użytkowania. I w ten oto sposób modele wieżowców, okrętów, samolotów i wielu innych urządzeń stają się użytkowymi same w sobie.
Nastały mroczne czasy średniowiecza. Oj, nielekkie dla modelarzy ! Za zrobienie modelu można było trafić na stos! Spłonęło w ten sposób wielu modelarzy posądzanych przez inkwizycję o kontakty z siłami nieczystymi i kontakty z diabłem. Mimo to niektórzy kontynuowali swoje zbożne dzieło w konspiracji. Najgenialniejszym stał się później chyba Leonardo Da Vinci. Swoimi modelami i pomysłami wybiegał tak daleko w przyszłość, że nie doganiała go współczesna mu technologia. Wiele z jego dzieł pozostało na długie lata w postaci szkiców bądź modeli - dopiero XIX i XX wiek pozwoliły je zrealizować. Do grona największych dołączył także wielki Polak – Mikołaj Kopernik. Stworzył model układu słonecznego.

(Rysunek: Radosław Jurczyk)

Niemal równocześnie z modelarstwem "inżynierskim" powstało to bardziej nam bliskie, czyli nazwijmy je - rozrywkowe. Zaczęło się od wykonywania dla dzieci zabawek. Wyrzeźbiony z kości mamut, zbudowany z drewna zamek czy wycięty z papieru motylek to właśnie pierwsze modele. Z biegiem czasu zaczęły nabierać coraz wymyślniejszych kształtów i coraz bardziej przypominać oryginały. Już w czasach nam współczesnych poza zabawą zasadniczym celem modelarza stało się jak najwierniejsze odwzorowanie rzeczywistości. Modelarstwo rozwinęło się przy tym w tak wielu kierunkach, że nie sposób jest wszystkich wymienić i krótko chociażby opisać. Zatem prześledźmy tylko te najbardziej znane.

Modelarstwo kartonowe - do niedawna uważane jedynie za szkołę modelarstwa "prawdziwego". Podstawowym tworzywem jest tutaj papier, który ma pewne ograniczenia technologiczne. Ostatnio jednak w sukurs modelarzom kartonowym przyszła współczesna chemia produkująca wspaniałe kleje i środki do impregnacji papieru. Dodatkowo obecne modele są projektowane przy użyciu technik komputerowych, co pozwala wydrukować w postaci rozwijalnej na płaszczyźnie nawet najbardziej wymyślne kształty. To wszystko sprawiło, że trudno jest nieraz odróżnić model z kartonu od modelu wykonanego w innej technice. Zdarza się, że stopień uszczegółowienia modeli kartonowych jest wręcz nieosiągalny w tych innych. Bez żadnej skromności możemy uznać, że w tej dziedzinie jesteśmy w świecie najlepsi - a Polskie modele kartonowe są rarytasem w krajach zachodnich.

Modelarstwo plastikowe - pudełko z elementami modelu i z ładnym obrazkiem na wierzchu przyciąga oko każdego. W środku możemy znaleźć modele statków, okrętów, samolotów i wielu pojazdów. Do najpopularniejszych należą modele w skalach 1:72 i 1:48 . Do tych modeli produkuje się farby w pełnych paletach kolorów, wiele dodatków np. fototrawionych i innych . Doświadczeni modelarze potrafią z nich zrobić prawdziwe perełki dodatkowo umieszczając je na dioramach.

Modelarstwo RC - bardzo szeroko pojęte budowanie modeli, których zasadniczym celem jest ruch. Niektóre bardzo widowiskowe odmiany tego modelarstwa - jak np. budowa makiet latających czy pływających stały się już nawet zawodem dla modelarzy. Bez nich trudno byłoby np. nakręcić dobry film. Tak na dobre to zaczęło się od "Godzilli" , a szczytowe osiągnięcia modelarzy w tej dziedzinie możemy podziwiać w filmach Hollywoodzkich. Taki model odpowiednio sfilmowany jest nie do odróżnienia od oryginału. Inne modele w tej dziedzinie posiadają mniej cech oryginału, za to doskonałości modelarze poszukują w ich ruchu, urządzając prawdziwe wyścigi czy regaty. Znane są również przypadki szmuglowania narkotyków przez Kanał La Manche za pomocą modeli śmigłowców, czy używania latających i uzbrojonych modeli samolotów przez Chińską mafię do wyrównywania rachunków z przeciwnikami.

Jest jeszcze jedna dziedzina modelarstwa, a właściwie jeden jej wycinek: modelarstwo kolejowe. Zaczyna się od znalezionej pod choinką kolejki. Dokupuje się potem tory, wagony i lokomotywy - przychodzi czas na wykonanie makiety. Wówczas kosztem nieraz przestrzeni życiowej powstaje w jednym pokoju miniaturowy świat. Modelarz odtwarza ukształtowanie terenu, budowle no i oczywiście ruch taboru po szynach. Ruch ten rządzi się takimi samymi prawami jak na kolei prawdziwej. Wszystko przyprawione odpowiednią dozą tzw. klimatu. To naprawdę trudna sztuka odtworzyć rzeczywistość w takim stopniu jak robią to mistrzowie.
Wystarczy powiedzieć, że przy oglądaniu takich makiet człowiek czuje się naprawdę Guliwerem, lub co najmniej obywatelem Kingsajzu. We wspomnianym średniowieczu modelarz kolejowy na pewno trafiłby na stos. Nieczyste siły poruszające pociągami, rozjazdami, szlabanami czy obrotnicami byłyby uznane na pewno za zagrożenie dla ustalonego porządku rzeczy. A dym z modelu parowozu oznaczałby niechybnie kontakty z samym Lucyferem !
„Porządne” modele kolejowe buduje się w modułach. Jest to robione z prostej przyczyny : każdy pokój wymaga czasem malowania i odświeżenia. Wówczas modelarze kolejowi bardzo szybko mogą taki pokój opróżnić ze swoich zbiorów. Dziwnym trafem zbiega się to zazwyczaj ze zorganizowaniem w tym czasie wystawy – i tam wszyscy łączą swoje moduły w jeden układ kolejowy. Wówczas to dzień dla nich jest za krótki. Modlą się, by malarz zbyt szybko nie ukończył pracy nad pokoikiem – bo to oznacza koniec zabawy i konieczność powrotu do domu.
Modelarstwo kolej(k)owe w polskich akurat warunkach daje najlepszym modelarzom jeszcze większą satysfakcję: masowa produkcja modeli w polskich właśnie barwach nie istnieje. Są krótkie serie ,ale zazwyczaj drogie. Modelarzowi pozostają przeróbki modeli istniejących lub wykonywanie ich od podstaw. I tylko dzięki niemu można zobaczyć jak wyglądał parowóz powiedzmy Pn11 na linii do Lwowa, lub wąskotorowa kolejka do cukrowni. A to piękne widoki !

(Rysunek: Radosław Jurczyk)

Po krótkim przedstawieniu tych kilku modelarskich dziedzin trzeba chociażby spróbować odpowiedzieć na pytania: po co to i co to daje ?
Budowanie modeli jest sposobem na spędzanie czasu wolnego. Uwaga! Silnie uzależnia (nie mam tutaj na myśli wcale zapachu klejów i farb)! Po jakimś czasie modelarz łapie się na tym, że proporcje odwracają się: czasu wolnego już nie ma, a ten pozostały jest też podporządkowany właśnie modelarstwu. Bo modelarstwo wymaga ogromnej dozy cierpliwości i dokładności. Zdarza się, że budowa modelu zajmuje więcej czasu niż ... budowa oryginału. Dzieje się tak wtedy, gdy taki obiekt już np. nie istnieje i należy zdobyć jego plany, zdjęcia czy opisy. Modelarz staje się wówczas historykiem, konstruktorem, budowniczym i Bóg wie kim jeszcze. Prawdziwa szkoła życia.
Trzeba również przyznać, że modelarstwo jest czasem zajęciem drogim. Ale i na to jest rada: jednoczenie się. Powstało wiele modelarni i klubów, które pomagają modelarzom spełniać ich marzenia. Od podstawowych rad po wyposażenie modelu w najnowsze zdobycze elektroniki użytkowej. Modelarnie stały się jednym z niewielu sposobów na uchronienie młodych ludzi przed zgubnymi wpływami nałogów i patologii. Modelarstwo samo staje się nałogiem - ale jakże pozytywnym. Tylko dzięki modelarzom udaje się czasem odtworzyć coś od dawna nieistniejącego lub zachować dla potomności coś, co bezpowrotnie odchodzi.
Modelarstwo jest źródłem wzruszeń - widziałem starszych ludzi, którzy nie kryli łez oglądając model. Odżyły w nich wspomnienia i za to dziękowali modelarzowi.
Wymiana doświadczeń zdobytych przy budowie modeli powoduje zacieśnianie więzi międzyludzkich. Ostatnimi czasy jest to tym łatwiejsze, że do dyspozycji modelarzy jest wiele tytułów prasowych i stron internetowych, gdzie każdy modelarz może pokazać swoje modele niezależnie od poziomu ich wykonania. Organizuje się liczne wystawy i konkursy dla zaspokojenia naturalnej potrzeby rywalizacji.
Na podstawie tych wszystkich uwag można wysnuć wniosek, że modelarstwo jest nieodłącznym elementem naszej historii i naszego życia. A jeśli jeszcze jest ktoś, kto tego nie próbował - niech żałuje.

 

Jan Kołodziej