Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Kwestia gustu

Kwestia gustu

Email

Niemal w każdej serii komentarzy do modelarskiej pracy pojawia się głos sugerujący, że autor wypowiedzi widziałby model wykonywany inaczej, ale to nie szkodzi bo jest to kwestia gustu. Zdumiewające jak często brzmią te słowa. A przecież w modelarstwie o guście nie może być mowy! No dobrze, można znaleźć dla takich słów miejsce.

Lubię czyste samoloty, więc buduję tylko prototypy przygotowane do sesji zdjęciowych albo egzemplarze  muzealne.

Podobają mi się płatowce ekstremalnie zużyte i brudne, toteż wykonuję repliki tylko bojowych egzemplarzy stacjonujących w jednostkach operujących w niezwykle ciężkich warunkach pogodowych z polowych lotnisk bez rozbudowanego zaplecza serwisowego. 

To są normalne i zrozumiałe modelarskie postawy. Tyle, że na tym kończy się miejsce dla kwestii gustu w modelarstwie. Później mamy już tylko do czynienia z tworzeniem naszej minirepliki, które ma na celu przedstawienie prawdziwego samolotu w skali. Nasze pole manewru ograniczone jest przez zdolności, posiadane narzędzia i wyobraźnię, względnie stopień lenistwa ale na pewno nie przez gust. Ten bowiem musimy zawiesić na kołku na czas budowy i skupić się na poznaniu portretowanego obiektu i sposobach odtworzenia efektów poszukiwań na modelu.
Takie podejście do pracy nie stawia żadnych ograniczeń w sposobie prezentacji modelu. Tu można pójść dowolną ścieżką, z tym że nie znaczy to, że można robić cokolwiek i jakkolwiek. Najdziwniejsza koncepcja może znaleźć dla siebie miejsce o ile będzie przemyślana i konsekwentnie zrealizowana.

Dawno temu, na zajęciach z rysunku kolega otrzymał ocenę bardzo dobrą za martwą naturę narysowaną w niestandardowy sposób. Przez środek kartki pociągnął od linijki mocną, czarną, pionową krechę. Martwa po lewej stronie pełna była nasyconego waloru i głębokiego światłocienia, a po prawej narysowana delikatnie, linearnie, z głębią uzyskaną tylko natężeniem kresek na konturach i obrysach. Taki obraz, choć stał w sprzeczności z zasadami obowiązującymi na zajęciach, zyskał wielką przychylność oceniających. Kolega zaryzykował buntując się w ten sposób ale jego bunt był przemyślany i konsekwentnie przeprowadzony. I wygrał. Gdyby jednak wszyscy poszli jego śladem dwóje posypałyby się jak z rękawa.

Powyższy przykład bliski jest modelarstwu. Można zbudować model samolotu gotowego do startu czyli bez otwartych wnętrz, albo klasyczną dioramę remontową, dbając by zdjęte panele w pełni odpowiadały zaaranżowanej scenie i to jest droga pewna i utarta. Można jednak zboczyć z niej nieco i poszukać zupełnie niestandardowych form prezentacji. Im bardziej będą one jednak niestandardowe, tym bardziej będą musiały być przemyślane. I też może się zdarzyć, że wzbudzający zachwyt pomysł może przerodzić się w zwykłą manierę gdy zostanie bezkrytycznie powtórzony.
Celem budowy modelu może być przekrojowa prezentacja jego konstrukcji, pokazanie określonego zdarzenia w jego historii czy wyjątkowy kamuflaż itd. Może też nim być kilka takich elementów na raz. W każdym z tych przypadków trzeba kierować się określoną potrzebą i możliwością jej spełnienia. Na pewno nie gustem.

Stripdown jest dość znaną formą odejścia od standardu w celu pokazania konstrukcji. Tu dodatkowo wzbogacona o rozróżnienie użytych materiałów (zdjęcia Wojtek Fajga).

Nawet producenci zestawów do budowy modeli wprowadzają niestandardowe formy ich prezentacji poprzez asortyment do wykonania modeli w stylu stripdown (zdjęcie Andrzej Ziober).

Wiele jest sposobów by to osiągnąć. Do wyboru mamy typowo techniczne przekroje, typowe dla dydaktycznych modeli urządzeń technicznych, pozostawienie wolnych, pozbawionych pokrycia przestrzeni na modelu bez związku z podziałem technologicznym tegoż pokrycia i z podkreśleniem braku tego związku np. szarpaną linią, stopniowe zapełnianie płatowca od nagiego szkieletu z jednej strony po pełną konstrukcję z pokryciem z drugiej oraz cały szereg innych wymyślonych już wcześniej albo nieznanych jeszcze działań.

 

Próby niestandardowej prezentacji modelu. Niekoniecznie całkiem udane, ale ziarno zostało zasiane (zdjęcia Andrzej Ziober).

Przy tym wszystkim wciąż trzeba pamiętać, że powstający model to replika konkretnego samolotu w określonym miejscu w czasoprzestrzeni. W innym przypadku mamy do czynienia z działaniami tylko podobnymi do modelarstwa, mającymi na celu stworzenie czegoś, co może i przypomina pierwowzór ale to przypadkowa zbieżność. W takim razie powstanie bowiem model czegoś nieistniejącego, a to czy nosi on określony kamuflaż i oznaczenia kodowe, czy wymalowany jest w gustowne słoniki – o, to jest właśnie kwestia gustu!

Prezentacja na pewno niestandardowa. Tu nawet najdrobniejsze dylematy rozstrzygał realizm wyglądu, a nie gust (zdjęcia Andrzej Ziober)

Gdy jednak mamy do czynienia z klasycznym modelarstwem odwzorowującym, jako się rzekło, obiekt rzeczywisty w czasoprzestrzeni to, jak bardzo wydumana nie byłaby jego prezentacja, nieodzowne jest zachowanie realizmu konstrukcji, przebiegu kamuflażu, wielkości i kształtu oznaczeń, miejsca występowania i intensywności śladów eksploatacji itd. Te wszystkie sprawy nie są i nie mogą być kwestią gustu bo gdy nasz gust nie zgodzi się z udokumentowaną rzeczywistością to z równania tego wyjdzie błąd, taki sam jak przyklejenie jakichś osłon nie w tym miejscu. Błędów nie warto relatywizować w modelarstwie, a tym bardziej nie warto tłumaczyć ich jakimiś osobistymi preferencjami. Zdecydowanie lepiej jest starać się do nich nie dopuszczać.

To jest myśl, jaka powinna towarzyszyć modelarzowi przy budowie, niezależnie od konwencji modelu i umiejętności wykonawcy. Wszyscy popełniamy błędy - jedni więcej, inni mniej ale po co od razu zakładać, że zbuduje się model byle jaki? A tak z pewnością stanie się gdy podstawą jego powstania będzie kwestia gustu!

Radosław Jurczyk

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.