Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Polecamy Scale Model World 2012

Scale Model World 2012

Email

W dniach 10-11 listopada 2012 w pobliżu miejscowości Telford odbyła się 49. edycja Scale Model World, promowanego przez organizatorów jako największy światowy pokaz modeli redukcyjnych.
Na terenie Donington International Centre w czterech halach zgromadzono modele konkursowe (w tym roku było ich ponad 1000), wystawy klubowe z ponad 30 krajów i około 170 stoisk handlowych z całego świata. Imprezę uświetniła także prezentacja statyczna śmigłowca Westland Lynx, nosowej części samolotu Shackleton MkI i trzech pojazdów gąsienicowych.

Od momentu, gdy zdecydowałem się startować w konkursach modelarskich, najpierw w krajowych, a potem, gdy – korzystając z propozycji Andrzeja Ziobera – brałem już udział w zawodach poza granicami naszego kraju, swego rodzaju marzeniem był dla mnie wyjazd na ten słynny brytyjski konkurs, o którym wielokrotnie słyszałem pochlebne opinie i oglądałem relacje zdjęciowe w Internecie oraz prasie modelarskiej. Mój model SbLima, którego budowę zakończyłem w kwietniu 2012, miał być tym, którego zagraniczna inauguracja przewidziana była na tegoroczny Scale Model World.
Organizatorzy na swojej stronie internetowej w przejrzysty sposób przygotowali wszelkie informacje o imprezie, łącznie z układem graficznym ustawienia stołów konkursowych i wystaw klubowych. Bardzo ważną czynnością było zapoznanie się z regulaminem konkursu i dokonanie do 3 listopada obowiązkowego zgłoszenia modeli drogą elektroniczną. Niewykonanie tej czynności skutkowało brakiem możliwości startu w konkursie, gdyż na miejscu organizatorzy nie przewidywali możliwości rejestracji. W zgłoszeniu należało podać kategorie, w których chce się startować. W tym roku było ich do wyboru aż 90, a do tego 40 kategorii do tzw. nagród specjalnych, w których ewentualny start również należało samemu zgłosić. Mimo że od kilku lat startuję również za granicą, pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, iż to ja miałem samemu sobie wybrać, o którą nagrodę specjalną chcę powalczyć. Przeglądając wykaz nagród specjalnych natrafiłem na nagrodę ufundowaną przez IPMS Świdnica Za najlepszy model w barwach polskich. Teoretycznie mój model doskonale pasował do tej konkurencji, ale wydawało mi się, że byłoby niezbyt elegancko dopisać się do listy konkurujących o tę nagrodę. Z premedytacją nie zgłaszałem do niej swojego modelu, uznając, że powinna ona trafić do zawodnika z innego kraju, który zdecyduje się wykonać model w naszych barwach narodowych.
Już na etapie przeglądania planu hal i zaznaczonego na nim rozkładu stanowisk wystawowych zwróciłem uwagę, że teren tzw. zony konkursowej w stosunku do reszty zajmuje bardzo niewielką powierzchnię. Wtedy właśnie zacząłem mieć wątpliwości, czy ta tak szeroko reklamowana impreza, aspirująca do roli największego na świecie konkursu modelarskiego, nie jest przypadkiem kolejnym mocno przereklamowanym przedsięwzięciem o charakterze handlowym z imprezą modelarską w tle – podobnie, jak belgijski Hoboken, austriacki Ried i tym podobne modelarskie wystawy kontynentalne.

Wyjazd
Mimo wątpliwości 8 listopada wspólnie z bratem Pawłem wystartowaliśmy do 1800 kilometrowej samochodowej podróży ze Słupska do Telford. Pierwszy 1200-kilometrowy etap zakończył się po 13-godzinnej podróży w hotelu w Dunkierce. Następnego dnia rozpoczęliśmy przeprawę na drugą stronę Kanału La Manche. Po dwu i pół godzinnej podróży promem do Dover zobaczyliśmy białe klify angielskiego wybrzeża. Z portu, po pokonaniu kolejnych 450 kilometrów i odczekaniu 1,5 godziny w korkach, szczęśliwie dotarliśmy do hotelu. W sobotę, po 8:00 ruszyliśmy w stronę International Centre. Po pokonaniu 4 kilometrów i… odstaniu w kolejnym korku samochodowym dotarliśmy na miejsce konkursu. Korek spowodowany był dużą liczbą samochodów, które udawały się w tym samym kierunku co my. Liczba osób i samochodów była tak wielka, że z parkingu do miejsca imprezy szliśmy jeszcze około 10 minut. W trakcie tej pieszej wędrówki mój model Lima o mały włos nie zaliczył swojego pierwszego i zapewne od razu ostatniego, twardego lądowania. Podczas przenoszenia modelu pękła skrzynka transportowa, ale na szczęście w porę uchwyciłem ją za dno i tak doniosłem do stanowiska zgłaszania modeli – po wyjęciu modelu przekonałem się, jak byłem blisko katastrofy – na 1/3 długości krawędzi dna skrzynki spoina była rozerwana.

Konkurs
Należy podkreślić, że mogą w nim uczestniczyć tylko członkowie IPMS. Pozostali odwiedzający wystawę muszą uiścić opłatę 10 funtów za dzień lub za dwa dni - 15 funtów. Dla odróżnienia od zwiedzających, zawodnicy przy wejściu otrzymują papierowe bransoletki do noszenia na nadgarstku, będące rodzajem wejściówki na sale wystawowe.
Gdy dotarliśmy na miejsce, pobraliśmy potwierdzenie zgłoszenia do konkursu i nasze modele wraz z przygotowanymi kartami startowymi ustawiliśmy w wyznaczonych punktach stołów konkursowych.
Do strefy konkursowej nie można wejść z jakimkolwiek bagażem z wyjątkiem modeli. Wszystkie torby lub plecaki i inne tego rodzaju przedmioty należy zdeponować w specjalnie do tego przeznaczonym, odgrodzonym i pilnowanym miejscu. Otrzymuje się wtedy karteczkę z numerem umożliwiającym odbiór depozytu. Do tego zarządzenia muszą się również bezwzględnie dostosować kobiety, które jak wiadomo, niechętnie rozstają się ze swymi torebkami. Rygorystyczne przestrzeganie tego zarządzenia ma na celu podniesienie bezpieczeństwa modeli zgromadzonych na wystawie. Obserwowałem wchodzących ludzi – nikt nie protestował! Wyobraźmy sobie taką sytuację podczas naszych konkursów – ile u nas byłoby słownych przepychanek ze zwiedzającymi, gdyby wprowadzić tę zasadę?
Po ustawieniu swych modeli na wyznaczonych miejscach strefy konkursowej spróbowałem ocenić swoje szanse przyglądając się wnikliwie konkurencji. W klasie samolotów niedaleko mojego SbLima stał B-25 Mitchell zrobiony w tej samej konwencji, tzn. pootwierany, z usuniętymi niektórymi blachami pokrycia i fragmentami oszklenia kabiny. Uznałem, że będzie on moim głównym konkurentem do medalu. Również ciekawym modelem w tej klasie był MiG-21 wykonany z kilkoma otwartymi panelami. Kolejnym modelem, którego uznałem za możliwego konkurenta do miejsca medalowego był ANT-20 Maksym Gorki wykonany jako scratch. Model ten, pokryty foliami metalicznymi, miał spore wymiary i był zrobiony na podstawie oryginalnej dokumentacji. Jak się później miało okazać, w tym przypadku zasada duży może więcej nie sprawdziła się. Model ten nie otrzymał żadnego medalu – jedynie wyróżnienie!

Punktualnie o godzinie 12:00 wszyscy zwiedzający zostali wyproszeni z zony konkursowej i do prac przystąpili sędziowie, którym ocena modeli zajęła tylko około 3 godzin. Przed 15:00 pojawiliśmy się z bratem na sali, aby zobaczyć wyniki. Gdy stanąłem u wejścia do hali z zaskoczeniem dostrzegłem, że mojego Lima nie było tam, gdzie go pozostawiłem. Próbowaliśmy uzyskać od sędziego głównego wyjaśnienie tego stanu rzeczy. Okazało się, iż sędziowie – mimo wyraźnej notatki na mojej karcie zgłoszeniowej informującej, że nie jest to diorama i należy oceniać tylko elementy bezpośrednio związane z samolotem, przestawili mój model właśnie do klasy dioram. To przeszeregowanie nie miało na celu pogorszenia moich szans na medal. Wręcz przeciwnie – sędziowie uznali, że dwa modele w tej klasie zasługują na taką samą ocenę (mój Lim i B-25), ale mogli tylko jednemu z nich przyznać złoty medal. Ponieważ mój model – z uwagi na formę prezentacji – dawał sędziom pretekst do zaklasyfikowania go do grupy dioram, wiec skorzystali z tej okazji. Dzięki takiej decyzji sędziów zarówno ja, jak i drugi modelarz konkurujący do złota, mogliśmy obaj to złoto odebrać. I tak oto również przy moim modelu pojawiła się karteczka GOLD MEDAL.
Również pozostałe dwa modele, które wystawiłem do konkursu, zostały zauważone i docenione przez sędziów. Przy moim Nissanie Skyline pojawiła się karteczka BRONZE MEDAL, a przy modelu Scanii COMMENDED - wyróżnienie. Dla mnie otrzymane medale i wyróżnienie to wielki sukces i nagroda za tysiące godzin poświęcone na ich budowę. Szczególną satysfakcję mam z nagrody uzyskanej za model samolotu SB Lim-2, gdyż sześcioletnia praca nad tym modelem była dla mnie wielkim wyzwaniem.

Następnego dnia przy modelach wyróżnionych medalami srebrnymi i brązowymi organizatorzy wyłożyli stosowne medale. Po raz pierwszy w konkursie modelarskim spotkałem się z taką sytuacją. Należy domniemywać, że organizatorom zależało na maksymalnym skróceniu czasu rozdania nagród. Mimo że uroczystość wręczanie trofeów ograniczono do złotych medali i nagród specjalnych, cała ceremonia, choć odbyła się bardzo sprawnie, trwała prawie półtorej godziny! Miała ona jednak charakter kameralny, by nie powiedzieć, że niezbyt odpowiedni dla tak sławnego konkursu. Odbyła się bowiem w małej salce i bez udziału widowni, a jedynymi jej uczestnikami byli organizatorzy wręczający nagrody i osoby nimi wyróżnione. Trochę to przypominało kolejkę do kasy po wypłatę.

Nie podejmuję się komentować wyników oceny sędziowskiej. Za najlepszy model lotniczy został uznany FE2b wykonany w skali 1:32 z zestawu Wignut Wings, natomiast najważniejszą nagrodę - tytuł najlepszego modelu konkursu, tzw. SENIOR NATIONAL CHAMPION przyznano za model MODERN STEAM MONOBIKE 1896 zrobiony jako scratch.

Wystawa i giełda modelarska
Podczas trwania konkursu w pozostałych halach odbywały się wystawy klubowe i handel. Wprawdzie organizatorzy rozlokowali stoły w taki sposób, by zwiedzający musieli przejść przez strefę konkursową i wystawy klubowe, ale z naszych obserwacji wynikało, że główne zainteresowanie osób, które przyjechały do Telford skupiało się na zakupach, a nie na oglądaniu wystawy modeli.
Liczba modeli zaprezentowanych na stoiskach klubowych według mojej opinii była zdecydowanie większa, niż wystawionych do konkursu. Oglądając klubowe kolekcje na wielu stołach można było znaleźć bardzo dużo fantastycznie wykonanych modeli, które z powodzeniem mogłyby rywalizować z tymi, które przedstawiono do konkursu.
Wokół wystaw klubowych rozlokowano liczne stoiska handlowe z najróżniejszym asortymentem modelarskim, poczynając od książek i czasopism, poprzez narzędzia, modele, części żywiczne, blaszki fototrawione, aż po szeroką gamę chemii modelarskiej. Bardzo mocno promowano model śmigłowca Lynx wyprodukowanego przez Airfixa. Wśród tej masy wystawców i handlowców moją uwagę przykuły wyroby HpH – czeskiego producenta żywicznych modeli w skali 1:48 z wyróżniającymi się zestawami do budowy szturmowego Ił-28 (cena promocyjna w czasie targów to 110 funtów) i Albatrosa L-39 w skali 1:32, a także z elementami wnętrza łodzi latającej Catalina i zrobionymi w 1:18 miniaturami silników lotniczych. Kolejnym interesującym wystawcą było przedsiębiorstwo Zoukei-Mura produkujące atrakcyjnie wykonane modele w skali 1:32.
W zdecydowanej większości w strefie handlowej dominowały stoiska z modelami i akcesoriami dobrze znanymi na naszym rynku krajowym. Po porównaniu cen doszliśmy do wniosku, że u nas są one bardzo podobne. Patrząc na wszelkiego rodzaju dodatki waloryzacyjne odniosłem wrażenie, że przeważał asortyment zestawów przeznaczonych głównie do modeli z okresu II w. św. Osobne pomieszczenie w tej strefie zarezerwowano dla członków IPMS, którzy mogli tam sprzedać lub kupić stare zestawy.

Wnioski
Podsumowując moje wrażenia z SMW muszę powiedzieć, że była to jedna z kilku największych imprez modelarskich, w których miałem okazję uczestniczyć. A czy największa na świecie? Tu już nie umiałbym udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Z mojego punktu widzenia najistotniejszy w tej ocenie był udział modelarzy wystawiających swe modele w konkursie oraz jakość ich wykonania. Duża reprezentacja zawodników z różnych krajów z pewnością kwalifikuje SMW do największych na świecie imprez tego rodzaju. Lecz biorąc jednak pod uwagę liczbę modeli wystawionych w konkursie, to jest to po prostu tylko jedna z wielu dużych imprez z udziałem modeli redukcyjnych. Poziom modeli był bardzo wysoki, bo – jak należało się spodziewać – w konkursie wzięli udział przede wszystkim modelarze cechujący się już sporym doświadczeniem, mający aspiracje wygrania rywalizacji. Zwłaszcza dotyczyło to zawodników zagranicznych. Ponieważ SMW ma bardzo długą tradycję (w przyszłym roku będą obchody 50-lecia) i bardzo dobrze prowadzony marketing w modelarskiej prasie światowej oraz w przestrzeni wirtualnej, więc modelarze zagraniczni stanowiący czołówkę we własnych krajach chętnie przyjeżdżają do Telford. To w konsekwencji skutkuje wysokim poziomem prac konkursowych. Tu jednak także należy rozgraniczyć niektóre kwestie. Otóż wśród modeli wyróżniających się estetyką wyglądu zdecydowanie przeważały prace będące kompilacją zestawu z dedykowanymi do niego komercyjnymi częściami waloryzacyjnymi. Modele typu scratch i waloryzowane samodzielnie wykonanymi elementami były w zdecydowanej mniejszości. Warto także nadmienić, że wśród lotniczych modeli waloryzowanych wyraźnie dominowały modele w konwencji samolot gotowy do lotu, a zdecydowanie mniej liczne były modele pootwierane. Wśród tych ostatnich przede wszystkim można było zobaczyć modele otwarte standardowo, czyli z pootwieranymi lukami i przedziałami inspekcyjnymi. Patrząc na modele zgromadzone na stołach konkursowych nie dostrzegało się zrobionych niestarannie lub kiepsko pomalowanych. Ogólnie wysoka jakość modeli konkursowych spowodowała, że zdobycie złotego medalu oraz pozostałych wyróżnień jest dla mnie szczególnie cennym wyróżnieniem.
Po siedmiu dniach i przejechaniu samochodem ponad 3600 kilometrów pełni wrażeń powróciliśmy do swoich domów.

Tekst i zdjęcia: Ireneusz Mikucki

Złoty medal zdobyty w Telford chciałbym zadedykować trzem osobom:
- mojej małżonce Monice - za to, że na codzień aprobuje moją pasję i wszelkie związane z tym niedogodności,
- Andrzejowi Zioberowi - którego liczne rady i podpowiedzi były nieocenioną pomocą podczas budowy modelu Lima,
- Jarosławowi Sobocińskiemu – za pomoc w zgromadzeniu doskonałej dokumentacji modelarskiej.

OD REDAKCJI PORTALU - Dotychczasowe osiągnięcia polskich modelarzy na Scale Model World
Powoli zaczynamy budować chlubną historię polskich sukcesów na tej najbardziej popularnej na kontynencie europejskim i znanej w całym świecie imprezie modelarstwa redukcyjnego:

- Pierwszym polskim modelarzem, który odniósł sukces podczas Scale Model Word był Andrzej Ziober. W 1995 za model samolotu A-12 zdobył tytuł Class Winner (wówczas jeszcze nie przyznawano medali i w każdej klasie był tylko jeden zwycięzca), a za model Li-2 został uhonorowany Pucharem Revella.
- Kolejny sukces odnotowali modelarze z IPMS Świdnica w 2008 - Marcin Matejko i Arkadiusz Walerowicz - którzy zdobyli 3 złote medale, 1 wyróżnienie i nagrodę specjalną wydawnictwa Cross & Cockade.
- W 2009 z SMW przywieziono 3 złote medale (Marcin Matejko za PWS-8 i PZL-6; Arkadiusz Walerowicz za Aviatik Berg), ponadto 1 srebrny i 2 brązowe (Marcin Matejko) oraz 1 wyróżnienie (Arkadiusz Walerowicz).
- 2010 to jak do tej pory najbardziej spektakularny sukces polskich modelarzy podczas SMW. Z inicjatywy modelarzy z IPMS Świdnica został zorganizowany wyjazd do Anglii grupy polskich modelarzy z różnych stron kraju. Polacy zdobyli 5 złotych medali, 8 srebrnych, 4 brązowe, 6 pucharów przechodnich i 2 wyróżnienia. W wyjeździe uczestniczyło 14 osób z IPMS Świdnica, 4 osoby z IPMS Silesia, 2 osoby z IPMS Warszawa, 2 modelarzy z Krakowa, 4 z Opola i po jednym z Łodzi, Zielonej Góry i z Krotoszyna. Pełna lista polskich zwycięstw do pobrania z linku:
http://www.ipmsswidnica.pl/images/stori ... polska.pdf
- W 2011 - po raz kolejny tryumfował Marcin Matejko - za model racera Wittman D12 Bonzo oprócz złotego medalu SMW 2011 otrzymał dwa wyróżnienia fundowane prze SiG'sy lotnictwa cywilnego i sportowego.
- 2012 - to indywidualny sukces Ireneusza Mikuckiego - złoty medal za model SBLim-2, brązowy za model Nissana Skyline i wyróżnienie za ciężarówkę Scania. W tym roku modelarze z IPMS Świdnica musieli zadowolić się tylko dwoma wyróżnieniami - dla Arkadiusza Walerowicza za kolekcję samolotów MiG 21w skali 1:144 i dla Krzysztofa Bytniewskiego za śmigłowiec Mi-24D w skali 1:72.