Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Galerie modeli RAF FE2b | 1:32 | Wingnut Wings

RAF FE2b | 1:32 | Wingnut Wings

Email

Wstęp

Sądzę, że każdy modelarz, w trakcie rozwoju swojego hobby, poszukuje dla siebie coraz to nowych wyzwań. Dla mnie ostatnio takim stała się budowa modelu angielskiego dwumiejscowego pchacza FE2b, którego model znalazł się na rynku pod koniec 2011 dzięki staraniom Petera Jacksona i zespołu Wingnut Wings. Chciałem sprawdzić, czy będę w stanie pokonać barierę prawie 200 linek, które stanowiły integralną część konstrukcji tego samolotu.

Historią tego samolotu zainteresowałem się już w 2009, kiedy z dalekiej Nowej Zelandii doszły wieści o budowie dwóch latających replik FE2b. Kupiłem wtedy monografię Windsocka, która w połowie jest poświęcona opisowi konstrukcji i użycia bojowego Fee, a w drugiej połowie - samej rekonstrukcji. Fantastyczna lektura pokazująca przywrócenie do życia samolotu po prawie 100 latach podziałała na moją wyobraźnię, więc gdy usłyszałem dobre wieści od Wingnut Wings, uznałem, że muszę mieć ten model, mimo iż ciągle zaklinam się, że skala 1:32 nie jest moją ulubioną.

Pierwszą trudnością, była konieczność wyboru wersji modelu, bo Wingnut Wings zaskoczyli wielu wydając zestaw wczesny i późny. To rozróżnienie jest dosyć nieostre, bowiem modyfikacje były wprowadzane stopniowo. W ogóle Fee jest bardzo wyjątkowym samolotem, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę błyskawiczny postęp w rozwoju konstrukcji lotniczych w czasie I w. św. Był on produkowany i używany w trudnych bojowych warunkach przez ponad 3 lata. Pełnił rolę samolotu myśliwskiego, rozpoznawczego, eskortowego, dziennego i wreszcie - nocnego bombowca. Ponadto, poza frontem używano go też do szkolenia pilotów. To jedyny samolot z lat 1914-1918, który przetrwał w pierwszej linii tak długo. Ostatecznie, zainspirowany niezwykle klimatycznym nocnym zdjęciem przygotowanego do startu samolotu A852 z 100. Sqn RAF, zdecydowałem się na budowę nocnego bombowca, choć wybrałem drugą z opcji zaproponowanych przez Wingnut Wings - egzemplarz A5650 z imieniem Jess namalowanym na gondoli. Poszukując informacji o tym samolocie dotarłem do kolejnej książki - wydanej przez towarzystwo Cross & Cockade monografii FE2b. Wśród olbrzymiego bogactwa danych tam zawartych znalazłem wykaz wszystkich wyprodukowanych egzemplarzy Fee, w tym informację, że Jess pochodziła z serii 250 sztuk zamówionych u podwykonawcy G.&J. Weir z Glasgow. Samolot został dostarczony do Brytyjskich Sił Ekspedycyjnych we Francji w lipcu 1917, a od lutego do sierpnia 1918 wchodził w skład 100. Sqn RFC/RAF, który wtedy stacjonował w Ochey pod Nancy. Potem został sprzedany do USA. Trzy zdjęcia tego samolotu, które udało mi się znaleźć pochodzą już z tego amerykańskiego okresu.

 

Budowa modelu i modfyfikacje

1. Kabina

 

Największą trudnością technologiczną, którą musiałem i chciałem rozwiązać, było dopasowanie tylnej ściany przedziału pilota. Ta część została zaprojektowana jako jeden element montowany dopiero po wykonaniu całości wnętrza gondoli z wszystkimi detalami. Niestety, na jej brzegu powstawała wyraźnie widoczna szpara, którą można zobaczyć w wielu modelach tego samolotu pokazywanych w Internecie. Zdecydowałem się pokonać ten problem przez przecięcie tej części na pół i doklejenie obu połówek do burt gondoli przed jej montażem. W ten sposób mogłem zaszpachlować i wyszlifować problematyczne szczeliny bez obawy uszkodzenia detali kabiny, a łączenie połówek można było poprawić już bez większych problemów po sklejeniu gondoli, gdyż znajdowało się ono w bezpiecznej odległości od delikatnych elementów.

Szlifowania szczeliny nie przeżyła imitacja mechanizmu odchylania żaluzji chłodnicy na prawej burcie - odtworzyłem ją z kawałków żyłki i blaszek fototrawionych. Ponadto w kokpicie dodałem kilka dźwigienek pominiętych w jak zwykle pięknie zaprojektowanym przez Wingnut Wings wnętrzu.

 

2. Silnik

Ten fragment budowy modelu wymagał najwięcej uzupełnień:

a) dodanie nakrętek na kolektorach wlotowych do cylindrów - wykonane z plastikowego pręcika z wywierconym otworem i pokrojonego na plasterki;

b) mechanizm regulacji gaźnika - z kawałków drutu i odcinków żyłki;

c) mechanizm regulacji iskrowników - z kawałków drutu, blaszki fototrawionej i odcinków żyłki;

d) zbiorniczki na paliwo do rozruchu silnika, po jednym przy każdym z cylindrów - z kawałków plastiku i blaszki;

e) przewody zapłonowe między osłaniającą je rurką a świecami - także z żyłki;

f) przewody chłodzenia gaźników - zrobione z drutu cynowego

g) instalacja paliwowa przy gaźnikach - również z drutu cynowego;

h) poprawa geometrii wlotów powietrza do gaźnika - skrócenie pionowych i poziomych odcinków;

i) okablowanie biegnące do podstaw cylindrów i iskrowników - wykonane z drutu

j) przewody przy pompie oleju - wykonane z drutu cynowego.

 

3. Bomby, wyrzutniki, mechanizmy zrzutowe.

Trzy znane zdjęcia Jess pokazują ją bez bomb, po sprzedaży w sierpniu 1918. Ale ja chciałem przedstawić ją w pełnej krasie, tak jak mogła wyglądać przed startem którejś nocy na lotnisku Ochey. Spośród różnych możliwych konfiguracji zdecydowałem się na 8 20-funtowych bomb Coopera, po 4 na wyrzutnikach skrzydłowych oraz 112-funtową bombę HERL pod gondolą. Do ich wzbogacenia dokupiłem zestaw elementów fototrawionych HGW. Zawarte w nim są:

a) stabilizatory bomby HERL wraz z szablonem ułatwiającym prawidłowy montaż

 

b) dodatkowe elementy do wyrzutników bomb Coopera oraz śmigiełka uzbrajające bomby.

 

Mechanizmy zrzutowe Jess nie są widoczne na zdjęciach. Zdecydowałem się na zastosowanie dwóch dźwigni na lewej zewnętrznej burcie przedziału obserwatora/bombardiera - jednej z dwoma linkami Bowdena do wyrzutników skrzydłowych i drugiej, pojedynczej, dla bomby HERL. Linki Bowdena, które w rzeczywistości wyglądały jak znane nam cięgna hamulców rowerowych, wykonałem z żyłki i poprowadziłem przez kilka pierścieni mocujących zrobionych z nawierconego i pokrojonego na plasterki plastikowego pręcika, starając się wzorować na zdjęciach innych egzemplarzy nocnych Fee.

4. Flary Holt i światła pozycyjne.

Wyrzutniki flar pod dolnymi skrzydłami wzbogaciłem o linki usztywniające i imitacje wiązek kabli, a skrzydłowe światła - o przewody elektryczne. W kilku modelach pokazanych w Internecie widać też przewód biegnący wzdłuż górnej belki ogonowej do światła ogonowego. Niestety, nie znalazłem żadnego zdjęcia pokazującego prowadzenie tego kabla i w tej sytuacji zdecydowałem się pominąć ten szczegół.

 

5. Naciągi

Dla wielu jest to bariera nie do przebycia. Czytałem już sporo wypowiedzi w Internecie w stylu: -FE2b? Nigdy nie odważę się na budowę tego modelu z powodu naciągów.

Cóż... na pewno nie poleciłbym robienia Fee komuś, kto wcześniej nie budował prostszych modeli z naciągami, choć znam osobę, która właśnie od tego modelu zaczęła przygodę z lotniczym modelarstwem pierwszowojennym, i to z pięknym efektem! Tak, czy inaczej okazało się, że da się te naciągi zrobić. Wykorzystałem w tym celu metodę pokazaną w moich wcześniejszych relacjach z budowy Spada VII i Pfalza D.IIIa. Ponownie też skorzystałem z gotowych produktów Roberta Bootha.

 

 

Podsumowanie liczbowe wykonanych naciągów zawarte jest w poniższej tablicy

Fragment modelu

Liczba linek

Liczba pętelek Liczba rurek

Gondola

Komory płatów

Centropłat

Gondola - płaty

Podwozie

Belki ogonowe

Belka - belka

Belka - płat

Statecznik poziomy

Statecznik pionowy

Wyrzutnik centralny

Napęd lotek

Napęd steru i płozy

Napęd steru wysokości

24

50

4

4

2

16

13

6

8

4

10

11

14

8

24

100

6

8

4

4

26

12

16

8

18

10

14

16

24

100

6

8

4

32

26

12

16

8

20

24

28

28

Razem 174 266 336

Liczba pętelek nie jest równa podwojonej liczbie linek, gdyż w niektórych miejscach linki wklejałem bezpośrednio do wywierconego otworu lub pętelka była już integralną częścią plastikowego elementu modelu.

Warto też zwrócić uwagę, że w celu bezproblemowego montażu belek ogonowych należy je przed doklejeniem usztywnić naciągami. Inaczej pojawią się duże deformacje pod samym ciężarem własnym modelu. Ponadto należy wykonać wszystkie naciągi usztywniające ogon z płatami zanim doklei się masywny, wykonany z litego plastiku statecznik poziomy.

Przy odpowiednim zaplanowaniu kolejności wykonywania linek i zachowaniu symetrii na każdym etapie naciągania odwzorowanie tej pajęczyny nie jest wcale trudne. Metoda z żyłką przeciąganą między pętelkami i rurkami jest łaskawa i wybacza nawet mocne szturchnięcia gotowych naciągów, które są tu bardzo trudne do uniknięcia, nawet mimo tak dużej skali.

Podsumowując ten fragment chcę stwierdzić, że w końcu diabeł okazał się nie taki straszny i w efekcie wykonanie naciągów Fee było moją największą modelarską przygodą.

Schemat malowania

Zdecydowana większość nocnych FE2b była pomalowana według zasad wprowadzonych przez rozkaz Secret Operations Order No.34 wydany przez RFC 4 kwietnia 1917. Zgodnie z nimi górne powierzchnie górnych płatów miały kolor brązowy ze standardowymi kokardami z białymi obwódkami, gondole kadłubowe były szare, a pozostałe powierzchnie płatów, usterzenia oraz wszystkie słupki i zastrzały - czarne. Kokardy na dolnych powierzchniach dolnych płatów miały formę wyłącznie białych pierścieni.

Jest oczywistą sprawą, że w trakcie użytkowania kolory samolotów zmieniały się pod wpływem czynników atmosferycznych. Według instrukcji do modelu Jess była bardzo wypłowiała. Jednak ten wniosek, wysnuty na podstawie jednego, bardzo niewyraźnego zdjęcia, które samo w sobie wydaje się być wypłowiałe, nie do końca mnie przekonuje. Poza tym zdjęcie to przedstawia samolot po sierpniu 1918 już w amerykańskich rękach. Ponieważ ja chciałem przedstawić A5650 z wcześniejszego okresu, zdecydowałem się zachować umiar w rozjaśnianiu kolorów. Górny brązowy płat, więcej narażony na oddziaływanie promieni słonecznych, przedstawiłem jako bardziej odbarwiony. Ponadto starałem się zróżnicować kolor elementów wykonanych z różnych materiałów. Uznałem, że na płótnie czerń powinna być bardziej zszarzała niż na drewnie, czy metalu.

Galeria

 

 

 

 

 

Literatura

1. Paul R. Hare et al., The Royal Aircraft Factory FE2b/d & Variants in RFC, RAF, RNAS & AFC Service, Cross & Cockade International, Londyn, 2009.

2. Paul R. Hare, RAF FE2b at War, Windsock Datafile Special, Albatros Productions, Berkhamstead, 2011.

3. Ray L. Rimell et al., The FE2b Flies Again, Windsock Datafile Special, Albatros Productions, Berkhamstead and The Vintage Aviator Ltd, Wellington, 2009.

Epilog

Dwa miesiące po skończeniu budowy zabrałem ten model na mój pierwszy konkurs modelarski. Pojechałem daleko, bo aż do Melbourne w Australii! I ku mojej wielkiej radości moja praca nad tym modelem została doceniona! Relację z tej wyprawy można przeczytać tu:

http://www.modelarstworedukcyjne.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=21

 

Tekst i zdjęcia: Przemysław Litewka