Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Publicystyka Publicystyka2 Wyczuwanie kolorów

Wyczuwanie kolorów

Email

Efekt skali

Chyba każdy modelarz słyszał o tzw. efekcie skali. Jego istota polega na tym, że w im mniejszej skali występuje model, tym bardziej rozjaśnione powinny być kolory użyte do jego pomalowania.  W internecie znaleźć można nawet gotowe przeliczniki informujące, jakie ilości bieli należy dodać do barw bazowych, by uzyskać właściwy odcień dla danej skali. Tymczasem zasada taka nie istnieje. Istnieje za to zjawisko odbierania barw w zależności od wielkości obiektu, czyli nie efekt podziałki, a efekt rozmiaru. Tu problem jest bardziej złożony i nie da się go rozwiązać za pomocą tabelki z procentowym udziałem białej farby. Jakże procent ten może być taki sam, jeżeli malowanymi tym samym kolorem obiektami będą modele ultralekkiego samolotu i czterosilnikowego bombowca?!
Ale to jeszcze nie koniec problemu i nawet nie blisko do tego końca. Efekt rozmiaru nie ogranicza się przecież do zewnętrznych wymiarów modelu. Inaczej będzie się uwidaczniał, gdy malowanie jest jednolite, inaczej, gdy wystąpią plamy kamuflażu, mniejsze przecież niż cały płatowiec. Jeszcze inaczej go zauważymy w przypadku pojedynczych detali, drobnych masztów antenowych, owiewek, odsuniętych paneli dostępowych itd. Każdy z tych elementów będzie miał przyporządkowany własny procent rozjaśnienia.
W tym miejscu nie sposób pominąć problemu sposobu rozjaśniania. Określenie ilości bieli potrzebnej w danym przypadku jest daleko idącym uproszczeniem. Biała farba oczywiście rozjaśni każdy kolor, ale nie odbędzie się to bez wpływu na jego odcień. Im więcej jej będzie, tym większe nastąpi odstępstwo od gamy kolorystycznej koloru pierwotnego. Rozjaśnianie barw z zachowaniem gamy wymaga użycia właściwych pigmentów dla różnych kolorów. W zasadzie jest to zależne od bazowych barwników, jakie składają się na dany odcień. Jednak bardzo rzadko modelarz dysponuje taką wiedzą. Niestety bez niej potrzebne jest czucie koloru. Ta umiejętność może być darem losu lub efektem ćwiczeń w tej dziedzinie. Mając taką swobodę w czytaniu barw, można intuicyjnie korygować odcień tak, by nie wprowadzić przekłamań. Wykorzystanie samej bieli również przekłamania niemal gwarantuje. Nie oznacza to wprawdzie koniecznej katastrofy, ponieważ rozbielenie koloru może w efekcie dać wrażenie wypłowienia farby. Może też jednak nadać jej niepożądaną pastelowość. Po prostu dodanie białego nie jest żadnym automatycznym rozwiązaniem i wymaga właściwej aplikacji, jak każdy inny wariant.  
Swoje własne czucie koloru można sprawdzić przy pomocy odpowiedniego testu. Np. pod tym adresem znajduje się sprawdzian na zdolność widzenia odcieni kolorystycznych.

--> test postrzegania odcieni kolorów

Rozwiązując go należy zadbać o odpowiednie warunki. Odpowiedni kąt ustawienia monitora, oświetlenie nie zakłócające odbioru i możliwość całkowitego skupienia mają znaczenie o tyle, że w teście tym istotne jest także, za którym razem osiągniemy lepszy wynik. Jakikolwiek błąd za pierwszym podejściem oznacza już jakiś brak perfekcyjnego widzenia tonów. Na zagranicznym forum internetowym, gdzie modelarze spróbowali rozwiązać ten test, wynik idealny był rzadkością i to przy założeniu, że wszyscy byli szczerzy w swych deklaracjach. Oczywiście ta próba nie była miarodajna w sensie statystycznym. Sądzę jednak, że warto zmierzyć się z tym sprawdzianem, choćby po to, by nabrać dystansu do pojawiających się w komentarzach i dyskusjach zdecydowanych ocen dotyczących odcienia koloru uzyskanego na modelu.
Problem efektu wielkości wydaje się być nierozwiązywalny. Jeżeli maszt anteny ma mieć inny odcień niż skrzydło, to czubek tego masztu ma mieć inny odcień niż jego reszta. Pół masztu ma inny odcień niż cały maszt – tak zbliżamy się nieuchronnie do definicji absurdu. Na szczęście człowiek postrzega kolory w sposób dynamiczny. To wprawdzie wiadomość zabójcza dla efektu skali, ale bardzo dobra dla  modelarza.  Można by nawet, bazując na tej informacji, próbować pomalować model z zachowaniem zasady wielkości przedmiotu. W tym celu wystarczy zadbać o miękkie przejścia między poszczególnymi tonami dobranymi do wielkości poszczególnych elementów. Nasz mózg przyjmuje informacje w znacznym stopniu korzystając już z zapisanej bazy danych. Nie uczy się od nowa każdego bodźca, ale dopasowuje nowe wrażenie do znanych już wzorów. Ta zasada jest sprzymierzeńcem wszelkich działań twórczych dotyczących formy. Wbrew temu, co możemy czasem wyczytać w komentarzach do internetowych galerii modelarskich, organizm ludzki odruchowo koryguje drobne błędy widzianego obrazu. Wystarczy tylko zadbać, by korekta nie musiała być zbyt duża, a natura zrobi resztę. Odpowiednie, miękkie przejścia między poszczególnymi tonami i wystarczająco rozbudowana ich siatka zapewnią pożądany skutek.
Tym niemniej wcale nie byłoby łatwo wykonać takie malowanie, uwzględniając jeszcze wspomnianą wcześniej konieczność różnicowania metod rozjaśniania barw. Zadanie jest tym trudniejsze, że dynamika postrzegania barw nie zależy tylko od wielkości przedmiotu. Składa się na nią jeszcze wiele innych elementów, które należałoby uwzględnić komponując kolory.

Modulowanie kolorów i perspektywa powietrzna

To kolejne zagadnienia związane z kształtowaniem barw w modelarstwie. Wspominam o tym teraz, ponieważ zjawiska wpływające na efekt skali mają zastosowanie również w przypadku powyższych technik.
Modulacja kolorystyczna to uwzględnienie światłocienia w rozkładzie barw na modelu, czyli, upraszczając - rozjaśnienie fragmentów teoretycznie rozświetlonych światłem i zaciemnienie tych teoretycznie pozostających w cieniu.
Perspektywa powietrzna zakłada zmianę odcienia koloru w zależności od odległości od widza. Powietrze wypełniające przestrzeń między okiem, a oglądanym przedmiotem ma wpływać na oziębienie barw. Odpowiednio spreparowany kolor ma w modelarstwie imitować ten efekt z uwzględnieniem skali modelu.
Te dwie techniki, zaczerpnięte bezpośrednio z malarstwa sztalugowego, są obciążone już na starcie niedoskonałością wynikającą z innego układu odniesienia funkcjonującego w modelarstwie. To co świetnie sprawdza się na dwuwymiarowym obrazie, z trudem może sprawdzać się trójwymiarowej przestrzeni. Problemem jest niespójność przekazu. Choć nasze oko chętnie daje się oszukiwać, to jednak powinno się unikać sprzecznych informacji, by to się udało. Np. efekt perspektywy powietrznej musi być usprawiedliwiony znaczną odległością obiektu od patrzącego.  Modelarz, który chciałby go skutecznie zastosować musiałby jeszcze wymyślić odpowiednią formę prezentacji modelu - taką, by widz uwierzył, że ogląda go z daleka. W sytuacji, gdy patrzący pochyla się nad konkursowym stołem, czy stoi przed wypełnioną modelami gablotą, ta sztuka wydaje się być niezwykle trudnym zadaniem.
W przypadku modulacji kolorystycznej nie chodzi nawet o to, że trójwymiarowy obiekt wygeneruje swoje własne cienie. To twierdzenie, choć prawdziwe, akurat nie do końca jest takie proste i istnieją przypadki, gdzie cieniowanie powinno wspomóc naturalne efekty. W tym miejscu wracamy do zespołu zjawisk wpływających także na efekt skali.

Powyższe przykłady pokazują jak otoczenie może wpłynąć na kolor. Na pierwszym rysunku kolorowe kwadraciki są w identycznym odcieniu.
Przy okazji można zaobserwować jak otoczenie wpływa na postrzeganie formy - kwadraciki są również tej samej wielkości.
Kolor pomarańczowych kropek w środku ścian kostki jest także identyczny.

Dynamika postrzegania kolorów

Na to jak postrzegamy barwy wpływa wiele czynników. Wprowadzenie właściwych korekt do koloru bazowego jest bardzo utrudnione ponieważ czynniki te nie są stałe i podlegają nieustającym zmianom. Model redukcyjny nie funkcjonuje w zatrzymanym czasie i przestrzeni. Na jego odbiór wpływają zmiany oświetlenia i otoczenia.
Jak światło potrafi zmienić kolor można łatwo przekonać się dobierając kolory do malowania wnętrz, szczególnie w pomieszczeniach oświetlonych tylko z jednej strony. Wyobraźmy sobie, że pomalujemy ściany dwoma farbami o podobnym odcieniu, ale w bezpośrednim porównaniu wyraźnie różniącymi się jasnością. Już wkrótce okaże się, że siedząc w pokoju sami będziemy mieli kłopot, by wskazać który kolor znalazł się na danej ścianie. Jeżeli dobieraliśmy farby z typowych, małych próbników to przy okazji, na własnej skórze przekonamy się, jak działa efekt wielkości na widzenie barw. Jeżeli w dodatku przykładaliśmy próbniki do białej ściany, odbierzemy też lekcję na temat tego, jak na to widzenie wpływa otoczenie. Ale o tym jeszcze za chwilę. Uprzedzę tylko, że takie eksperymenty mogą okazać się dosyć kosztowne i wiązać się z koniecznością wielokrotnego przemalowywania pomieszczeń.
Światło padające na model zmienia się wraz porą dnia i roku. Dodatkowo, nie do pominięcia jest udział oświetlenia sztucznego. Pamiętać należy, że dzisiaj jest normą, że modele częściej oglądane są w świetle sztucznym, niż naturalnym. I tu znów pojawiają się różne typy oświetlenia. Wszystkie te zmiany wpływają na kolor zastosowany na modelu. Ale to jeszcze nie wszystko. Do światła dołącza się jeszcze otoczenie. Kolorystyka przestrzeni wokół modelu nie pozostaje bez wpływu na odbiór jego barw. Po pierwsze, wraz z fakturą przedmiotów wpływa na charakter światła, a po drugie sąsiedztwo kolorystyczne jest istotnym elementem kształtującym odcień a także subiektywną jasność koloru.
I znów, oko ludzkie akomoduje się do tych zmian. Dopóki nie musi pokonywać zastawionych nań pułapek, w stylu pokazanego wcześniej testu, dopasowuje się do przedstawianej rzeczywistości. Odbierając model jako całość widz odruchowo przyjmie panujące warunki oświetleniowe jako odpowiedni układ odniesienia i w tym kontekście będzie postrzegał kolory modelu. Jednak należy pamiętać, że zmiany wprowadzone w odcień koloru bazowego są właśnie taką potencjalną pułapką. Taka zmiana może wywoływać nieprzewidywalne zachowania koloru w różnych warunkach, a te ostatecznie mogą sprawić, że kolor zostanie odczytany jako nieprawidłowy.

Zdjęcia modelu wykonane w tym samym oświetleniu naturalnym i z wykorzystaniem trybu automatycznego aparatu. W drugim dodatkowo włączono lampę błyskową. Kolor powierzchni małego F4U-1 wyraźnie zmienia się w zależności od rodzaju światła.

Powyższy wywód zdaje się wskazywać, że należy za wszelką cenę unikać różnych malarskich technik skutkujących zmianami w odcieniach stosowanych kolorów. Nic bardziej mylnego. Oczywiście nie tu kryje się tajemnica dobrze dobranej barwy. Wręcz przeciwnie, zabiegi takie są niezbędne, by uzyskać w efekcie realistycznie pomalowany model. Trzeba jednak pamiętać o zagrożeniach jakie im towarzyszą i starać się zapobiegać negatywnym skutkom. W niektórych przypadkach jest to łatwiejsze: np. wpływ sąsiedztwa kolorystycznego można minimalizować ustawiając model na podstawce, która stanowić będzie swoisty barwny bufor. Naturalnie to też nie jest do końca proste rozwiązanie. Podstawka będzie najskuteczniejsza, gdy zostanie jednoznacznie zdefiniowana kolorystycznie, a to rzadko współgra z popularnymi na nią pomysłami.
Jeszcze trudniejsze jest okiełznanie światła. Tu niestety potrzebne jest obycie, doświadczenie i talent w komponowaniu kolorów. I to jest podsumowanie całego problemu. Tych elementów nie da się zastąpić skomplikowanymi nawet tabelami, nie wspominając o prostym wskaźniku procentowego udziału bieli dla danej skali. Tego typu recepty są drogą donikąd, bardzo szybko kończącą się nieprzekraczalną ścianą.
Alternatywą jest kompleksowe podejście do kolorystycznego kształtowania modelu. Absolutnie nie jest tak, że tylko jeden sposób może doprowadzić do sukcesu. Każdą ze wspomnianych technik można zastosować z powodzeniem, o ile wkomponuje się ona w ogólne wrażenie generowane przez model. Niestety, recepty na to nie da się spisać w punktach. Zrozumienie tego to pierwszy krok na szlaku wiodącym ku panowaniu nad zawiłościami świata koloru.  
Opisanym wyżej zasadom podlegać będą także inne, nie wspomniane tu techniki wpływające na barwy modelu. Korekta barwy natryskiem, warstwy laserunkowe, szeroko pojęte ślady eksploatacji itp. także wpiszą się w treść artykułu. Wszystkie zabiegi malarskie mają wpływ na siebie nawzajem i w konsekwencji na ukończony model. Właśnie dlatego, że mamy tu do czynienia z tak wielką liczbą zmiennych, nie sposób znaleźć lepszego rozwiązania, niż podparta wiedzą intuicja.
Mechanizm widzenia kolorów wydaje się być dość skomplikowany i niejasno określony. Jednak kształtowanie barwnego wizerunku modelu może być oparte na zasadach, jakie związane są z powszechnie znanym kołem barw. Nie ma tu miejsca na wykład o tych regułach, chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, że modelarz nie jest skazany wyłącznie na talent i intuicję. Warto też pamiętać o pomocnej dłoni, którą wyciąga do nas natura.  Wszystkie zagrożenia, o których wspominałem wyżej łagodzone będą przez właściwe dla naszych organizmów odruchowe doprowadzanie obrazu do porządku. Ta cecha pozwala na stosowanie na modelach farb o nieco różnym odcieniu, powstałym np. w wyniku mieszania farb na oko. Zachowanie efektu jednorodności barw nie będzie stanowić tu problemu, o ile nie stworzymy gdzieś wyraźnej granicy między kolorami. Gdy powierzchnie o tym samym kolorze nie stykają się ze sobą, to różnica odcieni może być całkiem wyraźna, a i tak wrażenie prawidłowego malowania nie zostanie zachwiane.  Zasadę tę można odnieść również do kwestii zgodności tonacji barwnej użytych farb modelarskich z historycznym pierwowzorem.

O ile do namalowania koloru bazowego brytyjskich kokard użyto bardzo starannie dobranej mieszanki wielu kolorów, to już do poprawek malarskich wykorzystano tylko przybliżonego odcienia zmieszanego z zaledwie dwóch farb. Odnalezienie miejsc, w których wykonano korekty wydaje się być zadaniem ponad ludzkie siły, także na powiększonym zdjęciu.

Istnieje jeszcze tylko kwestia zamierzonego efektu ostatecznego. Choć zjawiska optyczne pozostaną niezmienne niezależnie od celu, do jakiego zmierza modelarz, to ich negatywny wpływ na model nie musi już być wielkością stałą. Jeżeli celem nadrzędnym jest realizm rozumiany jako największe możliwe podobieństwo do obiektu rzeczywistego, to zagrożenia wystąpią w najsilniejszym stopniu. Znacznie łatwiej będzie, gdy dążyć będziemy do jak najefektowniejszego w wyrazie modelu, a realizm sprowadzimy do uzyskania wrażenia prawdziwości w popularnym rozumieniu. Jeszcze mniej zagrożeń czeka na nas, gdy przede wszystkim interesuje nas fotograficzna prezentacja minirepliki, szczególnie, jeżeli będzie miała miejsce w Internecie, gdzie wyświetlenie jej na przeróżnie skalibrowanych barwnie monitorach zdejmuje z autora znaczną część odpowiedzialności za kolor.

Śledząc poczynania modelarzy na całym świecie można przyjąć tezę, że pierwsza z powyższych form prezentacji modelu znajduje się dziś w odwrocie. Pojęcie realizmu nie jest jednoznaczne. Inaczej pojmie je statystyczny modelarz, inaczej przypadkowa osoba zupełnie niezwiązana z tematem, a jeszcze inaczej ktoś, kto spędził życie przy obsłudze i eksploatacji sprzętu przedstawianego poprzez model. Paradoksalnie ta ostatnia definicja realizmu stała się w modelarstwie wręcz niszowa. Ogromna większość modelarzy nie tylko nie wie, jak wygląda pierwowzór, ale nawet nie stara się tego dowiedzieć.  Każdy ma oczywiście prawo do własnej interpretacji modelarskiego świata. Tym niemniej dobrze jest zdawać sobie sprawę z różnicy, jaka istnieje pomiędzy modelem wyglądającym efektownie, a takim, który buduje wrażenie obcowania ze znanym widzowi obiektem rzeczywistym, tylko dużo, dużo mniejszym. Różne zabiegi malarskie mogą w tym drugim przypadku okazać się destrukcyjne dla ostatecznej prezentacji. Tym większą finezją musi wykazać się modelarz ograniczony wizją faktycznego wyglądu portretowanego obiektu.
To jednak zaczyna zahaczać już o zupełnie inny temat związany z wykończeniem modeli redukcyjnych.

Radosław Jurczyk