Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Publicystyka Publicystyka2 Mistrzostwa Polski

Mistrzostwa Polski

Email

W czerwcu 2012 w Toruniu odbyła się kolejna edycja Mistrzostw Polski Plastikowych Modeli Redukcyjnych. Ta odbywająca się co roku impreza wzbudza w środowisku modelarskim spore emocje. Przyznawane na niej tytuły charakteryzują się dostojnym brzmieniem i modelarze odruchowo chcieliby utożsamić Mistrza Polski z autorem najlepszego modelu w kraju, albo wręcz z najlepszym polskim modelarzem. Tymczasem toruńskie zawody nie należą do  największych i raczej nie da się tu obejrzeć tych najwybitniejszych miniatur.
Powstały w ten sposób dysonans prowokuje do rozważań nad sensem istnienia takiego konkursu, potrzebą organizowania  Mistrzostw Polski  w ogóle i wreszcie nad ewentualną właściwą formułą ewentualnej  imprezy tej rangi. Nieuchronnie przy tym odżywa temat idealnego regulaminu oceny modeli redukcyjnych.

Czy potrzebne nam zatem są Mistrzostwa Polski? Ewolucja modelarstwa już dawno przyjęła kierunek zdecydowanie rozbieżny z typowo sportową rywalizacją i wydaje się, że czas takich mistrzostw należy już do przeszłości. Elementy artystycznego wyrazu zawarte w modelarskich pracach i złożoność kryteriów oceny zdecydowanie lepiej wróżą dominującej dziś formule festiwalowej, nastawionej na docenienie i wyróżnienie autorów świetnych modelarskich dzieł w atmosferze i otoczeniu typowym bardziej dla wernisaży sztuki, niż sportowego starcia. Nawet wybór najlepszego modelu wystawy, choć zawsze niezwykle prestiżowy, niesie ze sobą bagaż ogólnie uznawanej umowności. Nierzadko przyjmuje się ideę wyróżnień równoległych, nie wdając się w żmudne i często zupełnie nierealne dochodzenie czyj talent modelarski doskonalej odzwierciedlił się w prezentowanych modelach, pozostając przy stwierdzeniu, że talenty te są ponadprzeciętne.

Gdzież tu miejsce na wyłonienie mistrza, wicemistrza i drugiego wicemistrza Polski? Mistrzostwa Polski to relikt dawnych czasów, skansen innego świata i innego modelarstwa. Warto jednak pamiętać, że ich powstanie było elementem działań mających na celu podniesie modelarstwa redukcyjnego z poziomu nieistotnej zabawy do rangi porównywalnej z innymi dziedzinami modelarstwa. Także o tym, że powstały w czasach, gdy dzisiejsze, oczywiste formy budowania prestiżu tej dziedziny były absolutnie niedostępne, a obrana droga była bodaj jedynym wyborem.
Skąd zatem biorą się tęsknoty do zorganizowania tych nieszczęsnych mistrzostw? Do wymyślenia nowej, lepszej formuły, która rozwiąże niemożliwe do pogodzenia sprzeczności zawarte w samej idei? Myślę, że w tym szaleństwie można odnaleźć metodę, ale o tym nieco później.
Najpierw trzeba wspomnieć o technicznej stronie organizacji zawodów rangi Mistrzostw Polski.  Wszelkie takie zawody odbywają się z nadania uprawnionej do tego instytucji. Właśnie dlatego tak walczono o przyzwolenie LOKu na włączenie modelarstwa redukcyjnego do puli ich mistrzostw. Wciąż to LOK jest instytucją, która ma prawo organizacji mistrzostw modelarskich. Nowy organizator musiałby uzyskać błogosławieństwo LOKu, bądź  zmagać się z problemem uzurpowania sobie prawa do zaszczytnego konkursu. Pamiętajmy, że organizator nawet najpopularniejszego w danym momencie konkursu to w sensie prawnym jest pojedynczy klub, lub nawet po prostu kilka prywatnych osób. Bez instytucjonalnego  namaszczenia moglibyśmy mieć Mistrzostwa Polski Jana  Kowalskiego, które zniknęłyby ze świata gdyby panu Jankowi znudziło się modelarstwo. Gdy tytularnym organizatorem jest odpowiednia instytucja, a rzeczywisty organizator jest tylko narzędziem, wówczas mistrzostwa mogą wędrować po kraju bez szkody dla prestiżu imprezy. Oczywiście można też pójść dalej i próbować zmienić status quo, stawiając sobie za cel przeniesienie uprawnień LOK na inną instytucję.  Po cóż jednak te wszystkie komplikacje, skoro sama idea kreowania Mistrza Polski jest tak archaiczna?
Być może paradoksalnie, zaletą imprezy jest jej ciągłość i instytucjonalność. Te dwie cechy, przy odpowiednim zaangażowaniu i korzystnym zbiegu okoliczności, można wykorzystać do promocji polskiego modelarstwa redukcyjnego w świecie. Niestety, to drugie uwarunkowanie jest tu kluczowe. Gdyby jednak planety ułożyły się szczęśliwie i pojawiła się instytucja gotowa finansować występy najlepszych polskich modelarzy na zagranicznych konkursach, to właśnie Mistrzostwa Polski mogłyby stać się podstawą do wyłonienia się czegoś w rodzaju reprezentacji narodowej. Myślę, że w takiej sytuacji ci najlepsi szybko zapomnieliby o rzekomym obciachu związanym ze startem w zawodach takich jak toruńskie i uzyskaniem tytułu. Mrzonka? Dzisiaj na pewno, jutro też. Ale pojutrze? Ja nie odważę się wyrokować. Parę lat temu na moich oczach ukształtowała się finansowana instytucjonalnie narodowa reprezentacja Polski w dyscyplinie, co do której nigdy bym nie uwierzył, że to możliwe. W dodatku sens jej istnienia jest bardzo wątpliwy, a realne sukcesy, w przeciwieństwie do polskich modelarzy, niemal wykluczone.
Gdyby sprawy przybrały taki obrót, upór i determinacja toruńskich organizatorów okazałyby się nie do przecenienia dla naszego modelarstwa redukcyjnego. Jeżeli jednak nie, cóż, czy istnienie Mistrzostw  Polski w Toruniu wyrządza komuś krzywdę?

Radosław Jurczyk


O Mistrzach i Mistrzostwach

W ramach uzupełnienia do tekstu Radosława Jurczyka kilka słów przypomnienia i wyjaśnienia. Autor słusznie zwrócił uwagę, że aby mistrzostwa Polski były Mistrzostwami Polski to nie wystarczy zorganizować imprezy o takiej nazwie. Dlaczego tak jest? Otóż w naszym kraju nadal obowiązuje zasada, że w modelarstwie prawo do nadawania tytułów Mistrza i dwóch Wicemistrzów kraju mają TYLKO DWIE organizacje - Aeroklub Polski i Liga Obrony Kraju. Obie te organizacje maja prawo do formalnego sankcjonowania samego tytułu, działając na podstawie Ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o sporcie kwalifikowanym wraz z jej późniejszymi zmianami i Ustawie o związkach sportowych. Dopóki nie zostanie powołany Polski Związek Modelarstwa w ramach Polskiego Związku Sportowego i federacji oraz stowarzyszeń sportowych rozumianych w zakresie ustawy Prawo o stowarzyszeniach, dopóty stan obecny będzie jednocześnie stanem formalno-prawnym. Wprawdzie obie wyżej wymienione organizacje prawo do nadawania tytułów mistrzowskich zyskały w czasach, gdy regulacje tego rodzaju wynikały z założeń ustrojowych (w ówczesnym PRL wszelkie imprezy, żeby mieć status legalnych, musiały odbywać się pod patronatem instytucji powołanych do kontroli danej dziedziny aktywności społecznej), niemniej jednak obecny status nadal obowiązuje. Nie powołano bowiem Polskiego Związku Modelarstwa jako organizacji sportowej, a tym bardziej jakiegoś członu tego związku zrzeszającego modelarzy redukcyjnych. W tym momencie nie wnikam w zasadność zaistnienia takiego tworu w postaci prawnie sformalizowanej. To bowiem jest temat na osobne rozważania. W tym miejscu warto jednak wspomnieć, że w przypadku redukcyjnego modelarstwa lotniczego sprawa jego sportowego charakteru - nawet w ramach tych nadal oficjalnych mistrzostw rozgrywanych pod patronatem Ligi Obrony Kraju - a co za tym idzie stanu faktycznego prawa do korzystania z tytułu Mistrz Polski, jest generalnie zamknięta innymi uregulowaniami prawnymi. Otóż w tym konkretnym przypadku takie prawo ma jedynie Aeroklub Polski. Ta organizacja z kolei działa w ramach FAI (Federation Internationale Aeronautique), a statut FAI jednoznacznie formułuje kwestie zagadnień sportowych ustalając, że wszelkie konkurencje mają lotniczo-sportowy charakter tylko wtedy, gdy odbywają się z udziałem statków powietrznych. Redukcyjne modele lotnicze w rozumieniu definicji FAI nie są statkami powietrznymi! Reasumując - aktualnie NIKT nie ma możliwości nadawania oficjalnego tytułu Mistrza Polski w tej dziedzinie modelarstwa! Na dodatek sprawę komplikuje jeszcze fakt, że redukcyjne modelarstwo lotnicze nie ma swego sportowego odpowiednika NIGDZIE NA ŚWIECIE (tu uwaga - proszę nie mylić makiety latającej z modelem redukcyjnym, gdyż ta pierwsza ma wprawdzie cechy redukcyjności, ale tylko do wypełnienia roli zminiaturyzowanej imitacji konkretnego statku powietrznego, czyli obiektu mającego przemieszczać się w przestrzeni powietrznej w sposób najbardziej zbliżony do jego pierwowzoru).

W zdecydowanie lepszej sytuacji są modelarze okrętowi, gdyż kilka międzynarodowych stowarzyszeń w tej dziedzinie prowadzi działalność stricte sportową. Najbardziej znanym przykładem jest NAVIGA, która organizuje Mistrzostwa Świata i Europy. Ale i tu – choć w ramach tych mistrzostw mogą startować modelarze redukcyjni budujący modele statków i okrętów, gdyż mają do tego specjalnie powołaną klasę C (z jej podklasami od C1 do C7) – to jednak akurat w tej klasie także nie przyznaje się tytułu mistrzowskiego, lecz tylko trzy rodzaje medali. Jednak jej przepisy odnośnie warunków jakie mają spełniać plastikowe i kartonowe modele statków i okrętów klasy C są tak rygorystycznie zdefiniowane, że nie każdy model wykonany z zestawów może w nich startować.

Wprawdzie są jeszcze inne organizacje i stowarzyszenia działające mniej lub bardziej formalnie na arenie międzynarodowej, jak np. powszechnie znany IPMS (International Plastic Modeler’s Society), to jednak żadna z nich nie rozgrywa takich mistrzostw mających jednoznacznie wartość rozgrywki sportowej, nawet nie w rozumieniu prawa międzynarodowego, ale i prawa kraju, w którym działa dana organizacja. Rodzi się pytanie, dlaczego nikt na świecie nie powołał takiej organizacji lub stowarzyszenia, które mogłoby działać formalnie i nadawać wspomniane tytuły? Odpowiedź jest bardzo prosta i bynajmniej nie wiąże się z tym, że nikomu się nie chciało. Były bowiem czasy, gdy rozważano w ramach przytoczonego wcześniej IPMS stworzenie czegoś w rodzaju sportowych zawodów modeli redukcyjnych. Jednak zrezygnowano z tego pomysłu, gdyż przedstawiciele różnych krajów po wielu debatach doszli do wniosku, że rozwój modelarstwa redukcyjnego w rozumieniu idei światowej nie powinien iść w kierunku sportowym. Obawiano się, że wraz z koniecznością, by rozgrywać zawody na poziomie międzynarodowym, zostanie stworzony regulamin oceny modelu mający bardzo ściśle i wręcz rygorystycznie unifikować tę ocenę, co spowoduje zahamowanie rozwoju modelarstwa redukcyjnego. Czy te obawy były nieuzasadnione? Odpowiedź na to dała choćby sytuacja, jaka ma obecnie miejsce w przytoczonych wcześniej sportowych konkursach organizowanych przez NAVIGA. Rozbudowano klasę C o modele plastikowe i kartonowe teoretycznie po to, żeby ją rozwijać i stworzyć dla najlepszych w tej dziedzinie płaszczyznę do rywalizacji sportowej. Tymczasem najlepsi na świecie modelarze okrętowi (ci plastikowi i kartonowi), mówiąc kolokwialnie, olewają te zawody! Ich modele można za to zobaczyć na setkach wystaw i festiwali IPMS całego świata. Skąd się bierze taki dysonans? Otóż każdy wybitny modelarz redukcyjny pod każdą szerokością geograficzną prędzej czy później dochodzi do tego samego wniosku, że mistrzostwo w tej dziedzinie NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z RYWALIZACJĄ SPORTOWĄ.

P.s. Pisząc ten tekst nie chciałbym, aby został zinterpretowany jako głos na nie dla inicjatywy rozgrywania Mistrzostw Polski w kategorii modeli redukcyjnych. Skoro są chętni zarówno do organizacji takich imprez, jak i chętni, by w czymś takim brać udział, to niech działają. Nie należy im przeszkadzać! Niech próbują organizować takie zawody. A życie samo pokaże, czy ich starania pójdą na marne, czy dadzą jakąś pozytywną wartość dla tej dziedziny modelarstwa. Do tej pory nigdzie nie dały, ale... może my Polacy jesteśmy lepsi, niż reszta świata.

Andrzej Ziober