Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Relacje z budowy Spitfire | 1:33 | Karton - Aktualizacja 05.06.2012

Spitfire | 1:33 | Karton - Aktualizacja 05.06.2012

Email
Spis treści
Spitfire | 1:33 | Karton
Aktualizacja 31.12.2011
Aktualizacja 05.06.2012
Wszystkie strony

Aktualizacja 05.06.2012

Witam w kolejnej odsłonie relacji z budowy Supermarine Spitfire Mk.Ia

Niemal wszystkie elementy wyposażenia wnętrza kadłuba i kabiny pilota są już gotowe. Pozostała do wykonania jedynie instalacja radia wraz z okablowaniem. Mogłem zatem przejść do kolejnego etapu - sklejenia poszycia zewnętrznego modelu ze statecznikiem pionowym. Był to bardzo ważny fragment budowy ze względu na duże ryzyko popełnienia błędu i skoszenia osi kadłuba. Niepowodzenie na tym poziomie skutkowałoby przerwaniem prac nad modelem i ewentualnym rozpoczęciem zabawy od początku. W związku z tym, aby wyeliminować błędy jakie mogłem popełnić podczas projektowania i budowy szkieletu modelu samolotu, postanowiłem wykonać próbne poszycie, które jest widoczne na zdjęciu poniżej

 

Dzięki temu, mogłem sprawdzić dopasowanie wykonanych już elementów do właściwego poszycia zewnętrznego, a niedociągnięcia mogłem usunąć za pomocą papieru ściernego różnej gradacji.

Wstępnie skleiłem poszycie właściwe wraz z warstwą podkładową w całość tylnej części kadłuba. Pozwoliło mi to na pasowanie tego elementu wraz z wnętrzem na zasadzie wsuwania poszycia w szkielet. Metoda ta miała ogromną zaletę, gdyż ustalona geometria skorupy kadłuba nie pozwalała na skoszenie jego osi. Ważnym było też, aby całe wnętrze wsuwało się do środka na niewielki wcisk, jednak bez użycia dużej siły. Ewentualne niezgodności szlifowałem papierem ściernym.

Oprócz utrzymania osi symetrii duże znaczenie miały otwory inspekcyjne oraz miejsce na drzwiczki kabiny pilota. Projektując wręgi i dodatkowe elementy, musiałem brać pod uwagę ich ułożenie. Teraz nadszedł czas kiedy można było zobaczyć, czy podczas projektowania nie popełniłem błędu. W razie przesunięć wręg bezpośrednio sąsiadujących z otworem inspekcyjnym, błąd taki, byłby bardzo trudny do naprawy.

Poszycie widoczne na zdjęciach jest wykonane bez retuszu krawędzi. Wykonam go po sklejeniu całości kadłuba. Sam nie wiem dlaczego taka kolejność, może to utrudni mi pracę, ale jest już za późno. W najgorszym wypadku będę miał nauczkę na przyszły model.

Nitowanie wykonane standardowo za pomocą stępionej igły lekarskiej o odpowiedniej średnicy. Ta metoda ma wielu przeciwników, jednak uważam, że nitowanie dobrze uplastycznia model i w moim odczuciu jest jak najbardziej poprawne. Technika ta została użyta tylko do nitów z wpuszczanym łbem. Nity z łbami wystającymi będą robione z kulek BGA, które pokazałem przy okazji budowy wnętrza kadłuba.

Osłona zbiornika przed wiatrochronem została usunięta celowo. Według zdjęć tego samolotu z okresu wojennego, część ta znacząco odstawała od poszycia kadłuba, co mam zamiar zaakcentować w modelu.

 

W dalszej części zajmę się skrzydłami wraz z mechanizmem wypuszczania podwozia oraz wnękami uzbrojenia. Zapraszam do kolejnej odsłony mojej relacji.

Tekst i zdjęcia: Piotr Rowiński