Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Galerie modeli Fokker Dr.I | 1:72 | Eduard

Fokker Dr.I | 1:72 | Eduard

Email

Fokkera Dr.I nikomu nie trzeba przedstawiać - to najsłynniejszy samolot I w. św., unieśmiertelniony przez Czerwonego Barona. Ale poza powszechnie znaną legendą kryje się wiele niespodzianek. Dr.I wcale nie był najlepszym niemieckim samolotem myśliwskim, nawet w momencie wprowadzenia do służby. Wyprodukowany został zaledwie w liczbie 320 egzemplarzy i do dziś nie zachował się żaden z nich. I wreszcie - to wcale nie Richthofen był najskuteczniejszym pilotem za sterami Dreideckera !

 

Model

Aby zbudować miniaturę trójpłatowca Fokkera w skali 1:72, mamy do wyboru zestawy Eduarda i Rodena. Pomijam tu celowo model Revella, gdyż jego jakość nie przystaje już do dzisiejszych standardów modelarskich. Parę lat temu zrobiłem rodenowski model wersji przedprodukcyjnej F.I i teraz mogę zdecydowanie powiedzieć, że zestaw produkowany przez naszych południowych sąsiadów jest o wiele lepszy. Zastosowany podział technologiczny kadłuba powoduje, że wygodniej się go skleja, a jego elementy pasują lepiej do siebie. Przede wszystkim jednak montaż płatów jest łatwiejszy, gdyż słupki międzyskrzydłowe wykonano w całości - przechodzą one przez otwory w środkowych skrzydłach. Zauważyłem też, że golenie podwozia w modelu Rodena są za krótkie. U Eduarda gorzej wykonany jest jedynie silnik Oberursel, ale akurat w moim przypadku nie miało to znaczenia.

Ponieważ miałem do dyspozycji jedynie wersję Weekend Edition modelu Eduarda, zdecydowałem się na wykonanie wnętrza kadłuba z zestawu fototrawionego Parta. Jest on co prawda dedykowany do modelu Rodena, ale po odpowiedniej obróbce wewnętrznych stron połówek kadłuba kratownica zmieściła się także w modelu Eduarda. Z blaszki Parta wykorzystałem też chłodnice karabinów Spandau, stopień wejściowy i uchwyty do podnoszenia ogona.

Zdobyczny silnik Clerget i brytyjskie śmigło, które były potrzebne do wykonania wybranego przez mnie modelu, zdobyłem w magazynie zapasowych elementów pozostałych po rodenowskim modelu Nieuporta 24, który zawiera prawie wcale nie wykorzystaną ramkę z częściami do modelu Camela.

Największą trudnością w budowie czarnego Fokkera było wymyślenie, jak ożywić kolorystycznie jednolitą powierzchnię modelu. Jak zwykle w szmatopłatach, chciałem metodą cieniowania podkreślić efekt ugięcia płóciennej powierzchni wzdłuż żeber i za sklejkowymi krawędziami natarcia płatów, które są charakterystyczne dla Dreideckerów. Udało mi się to osiągnąć przez pomalowanie górnych powierzchni płatów i statecznika poziomego kolorem rozjaśnionym przez domieszanie około 1/5 ciemnoszarej farby. Po zamaskowaniu żeberek taśmą Aizu i krawędzi natarcia odpowiednio wyciętym zębatym szablonem z taśmy Tamiya cieniowanie wykonałem czystą czarną farbą.

 

Pilot

Czerwony Fokker 425/17 pilotowany przez rotmistrza Manfreda von Richthofena to zapewne najbardziej rozpoznawalny samolot myśliwski I w. św. Richthofen zestrzelił w czasie Wielkiej Wojny 80 samolotów alianckich, co daje mu pierwsze miejsce na liście najskuteczniejszych pilotów, zarówno państw centralnych, jak i członków Ententy. Za sterami Fokkerów Dr.I, a używał ich kilku, okazał się zwycięzcą w 19 pojedynkach powietrznych, a pilotując 425/17 zginął 21 kwietnia 1918 od kuli australijskiego piechura, któremu wyszedł strzał życia.

Chociaż w drugiej połowie 1918 Dreidecker był już samolotem przestarzałym, nadal latało na nim kilku znanych pilotów. Jednym z nich był August Raben z Jasta 18, który pilotował czerwono-białego Fokkera z godłem w postaci białego kruka. Innym zagorzałym użytkownikiem trójpłatowców okazał się dowódca Jasta 7 - Lt.d.R. Josef Jacobs. Nie ma, niestety, ścisłych informacji, które z jego 48 zwycięstw zostało osiągnięte za sterami określonych typów samolotów. Jednak z raportów Jacobsa i z jego wspomnień wynika, że używał on bardzo często swoich czarnych Dreideckerów do samego końca wojny, a Albatrosów D.V i Fokkerów D.VII - zdecydowanie rzadziej. W jego opinii Dr.I był nadal skuteczny w walce manewrowej na małych wysokościach oraz do zwalczania balonów obserwacyjnych. Szacuje się ostrożnie, że około 30 jego zwycięstw, w tym 6 zniszczonych balonów, zostało uzyskanych za sterami Fokkera Dr.I, co stawia go zdecydowanie na czele stawki asów trójpłatowców. Co ciekawe, Jacobs nisko cenił standardowe silniki Oberursel napędzające Dreideckery. Dlatego, jak wspominał po wojnie, przedstawił nieustającą ofertę żołnierzom sił lądowych - skrzynka szampana za sprawny silnik rotacyjny z zestrzelonych samolotów angielskich. I, jak twierdził, odtąd nigdy nie zabrakło mu francuskich Clergetów!

Josef Jacobs urodził się w Kreuzkapelle w Nadrenii 15 maja 1894. Naukę pilotażu rozpoczął w wieku 18 lat. Po wybuchu wojny służył w FFA 11 pilotując dwumiejscowe LVG, Albatrosy i Aviatiki. W grudniu 1915 odbył pierwsze loty na myśliwskim jednopłacie Fokkera. W marcu 1916 Eindeckery z FFA 11 zebrano w nowo utworzonej jednostce - Fokkerstaffel West, a 12 maja Jacobs uzyskał pierwsze swoje i pierwsze dla tej eskadry zwycięstwo powietrzne. Jesienią 1916 jednostka ta stała się zalążkiem myśliwskiej Jasta 12, ale Jacobs został przeniesiony do Jasta 22, gdzie latał na Albatrosie D.II. Jednak jego wielka kariera myśliwska rozpoczęła się w sierpniu 1917, kiedy został mianowany dowódcą Jasta 7 operującej na gorącym niebie Flandrii. Jego konto zwycięstw do końca wojny powiększyło się do 48, z czego większość uzyskał pilotując swoje czarne Dreideckery. W lipcu 1918 przekroczył barierę 20 zestrzelonych samolotów wroga, co przyniosło mu najwyższe pruskie odznaczenie wojskowe - order Pour le Merite. Swymi osiągnięciami zyskał sławę wśród pilotów po obu stronach frontu.

Należy też dodać, że Jacobs był człowiekiem bardzo religijnym, ponoć często uczęszczał do kościoła, a na akcje bojowe zawsze zabierał ze sobą święte medaliki. Opieka z Góry na pewno przyczyniła się do tego, że przeżył wojnę bez poważniejszych urazów, mimo iż kilka razy był zestrzelony.

Po wojnie walczył przeciw komunistom w Kurlandii w 1919, a później był instruktorem lotniczym w Turcji. Założył też firmę lotniczą, a w wolnych chwilach uprawiał sporty, takie jak bobsleje oraz brał udział w wyścigach samochodowych i motorowodnych.

W czasie II w. św. wcielono go do Luftwaffe, ale z powodu antynazistowskich przekonań wszedł w zatarg z Goeringiem, co nasiliło się szczególnie, gdy dowódca Luftwaffe chciał przejąć większość udziałów w firmie Jacobsa. Z tego powodu musiał się ukrywać w Holandii. Tomasz Goworek twierdzi nawet, że był też więziony. Szczęśliwie jednak przerwał także te ciężkie czasy i dane mu było dożyć późnej starości. Zmarł 29 lutego 1978 w Monachium jako ostatni pierwszowojenny lotnik-kawaler orderu Pour le Merite.

 

Galeria

Prezentowany model przedstawia jeden z kilku czarnych Dreideckerów używanych przez Jacobsa w Jasta 7. Nie wiadomo do dziś, czy było ich dwa, czy trzy. Dostępne dokumenty, w których wymieniane są samoloty wchodzące w skład Jasta 7, zawierają informację o dwóch Dr.I oznaczonych numerami 450/17 i 470/17. Z kolei Jacobs w jednym z wywiadów udzielonych po wojnie wspomniał o trzech czarnych Fokkerach. W raportach z działań bojowych, zarówno niemieckich, jak i alianckich, najczęściej pisze się o czarnym Dr.I Jacobsa z indywidualnym godłem w postaci diabła plującego ogniem. Był to najprawdopodobniej najczęściej używany przez Jacobsa samolot 450/17, który otrzymał 28 lutego 1918 i używał do końca wojny. Jest on uwieczniony na jednym zdjęciu, na którym widać też, że krzyże na płatach i kadłubie miały szerokie białe obwódki. Ponadto są na nim nietypowo umieszczone krzyże na górnej powierzchni dolnego płata. Z kolei inne zdjęcie zrobione pod koniec wojny w Ste. Marguerite pokazuje niemal cały skład samolotów Jasta 7 i na tym zdjęciu widać dwa czarne Fokkery. Jednak żaden z nich nie ma diabła! Jeden ma białe krzyże na kadłubie, a drugi czarne z białymi obwódkami, ale znacznie węższymi niż ten z diabłem. Na żadnym z nich nie ma też krzyży na górze dolnego płata. Uznaje się, że ten z białymi krzyżami to rezerwowy samolot 470/17. A jeśli chodzi o tego drugiego, to wysnuto hipotezę, że pod koniec wojny diabła i szerokie obwódki krzyży zamalowano. Wygląda, że sprawa nigdy nie zostanie jednoznacznie wyjaśniona. Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że 3 października 1918 Jacobs został zestrzelony w czasie walki z Camelami atakującymi lotnisko Jasta 7. Wyszedł z tego bez szwanku, ale Dreidecker został doszczętnie zniszczony. Przypuszcza się, że był to 470/17. Jeśli więc wspominane zdjęcie grupowe zrobiono po 3 października, czego nie można wykluczyć, to by znaczyło, że faktycznie w Jasta 7 były trzy czarne trójpłatowce! Niezależnie jednak, na ilu czarnych Fokkerach latał Jacobs, przedstawiany model prezentuje właśnie ten egzemplarz z wąskimi białymi obwódkami krzyży, który widać na grupowym zdjęciu z końca wojny. Ciekawe, czy kiedyś się dowiemy, czy jest to przemalowany 450/17...

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Literatura

1. R. Rimell, Fokker Dr.I , Windsock Datafile Special, Albatros Productions, Berhamstead, 1991.

2. N. Franks, G. VanWyngarden, Fokker Dr.I Aces of WW1, Osprey Publishing, Oxford, 2001.

3. T. Goworek, Samoloty myśliwskie pierwszej wojny światowej, Biblioteczka Skrzydlatej Polski 10, Wydawnictwa Komunikacji i Łączności, Warszawa, 1988.

4. The Aerodrome: http://www.theaerodrome.com/index.php.

 

Tekst i zdjęcia: Przemysław Litewka

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.