Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Galerie modeli Para polskich Nieuportów

Para polskich Nieuportów

Email

Nieuporty 24 i 24 bis były kolejnymi wersjami słynnych póltorapłatów Gustave'a Delage'a. Jednak w 1917 koncepcja takiego myśliwca z silnikiem rotacyjnym była już przestarzała. Z powodu słabych osiągów samoloty tego typu trafiały głównie do jednostek szkolnych.

 

Historia

W 1916 zaprojektowany przez Gustave'a Delage'a półtorapłat Nieuport 11 przechylił szalę przewagi w powietrzu na stronę Aliantów po długich miesiącach panowania jednopłatów Fokkera. Następne wersje z mocniejszymi silnikami - Ni16, Ni17 i Ni23 również odnosiły liczne sukcesy. W marcu 1917 Delage zaprojektował kolejną wersję rozwojową swojego myśliwca z oprofilowaniem kadłuba listwami, zmienionym górnym płatem o zaokrąglonych lotkach oraz usterzeniem o innym profilu, gdzie zamiast krytej płótnem konstrukcji z rurek metalowych wprowadzono drewniany szkielet z pokryciem ze sklejki. Jednak błyskawiczny postęp techniczny spowodował, że w tym czasie koncepcja lekkiego myśliwca z nieuchronnie słabym silnikiem rotacyjnym była już przestarzała. Osiągi nowych Nieuportów były nieporównanie gorsze od parametrów uzyskiwanych na SPADach napędzanych silnikami rzędowymi Hispano Suiza. Piloci francuscy i angielscy krytykowali nowe samoloty Delage'a. Jednym z nielicznych wyjątków był trzeci na liście francuskich pierwszowojennych asów - Charles Nungesser, który do końca wojny wolał latać na powolniejszych, ale bardzo zwrotnych Nieuportach. W tej sytuacji większość wyprodukowanych egzemplarzy trafiła do jednostek szkolnych. W trakcie produkcji ujawniły się też problemy z nowym usterzeniem. Aby temu zaradzić, zastosowano radykalne rozwiązanie i przywrócono usterzenie z Ni17. W ten sposób powstała wersja Ni24bis, będąca poniekąd krokiem do tyłu. Paradoksalnie, nad frontem bisy pojawiły się wcześniej niż oryginalne 24-ki. Kolejne modyfikacje w postaci Ni25 i Ni27 również nie zmieniły biegu historii. Era samolotów napędzanych silnikami rotacyjnymi nieuchronnie dobiegała końca.

Ta sytuacja nie przeszkodziła jednak w użyciu bojowym tego typu samolotów w zupełnie innych warunkach nowo tworzonego lotnictwa odrodzonej Polski. W naszych wojskach lotniczych był jeden egzemplarz Ni24 i pięć Ni24bis. Dwa spośród tych samolotów są bohaterami mojego kolejnego projektu modelarskiego.

 

Model

Po wydaniu przez Rodena w mijającym roku dwóch nowych modeli w skali 1:72 bardzo podobnych do siebie Nieuportów 24 i 24bis zdecydowałem, że oba będą w polskich barwach, pomalowane w typowym srebrnym wykończeniu enduit metalise. Postanowiłem też, że oba wykonam jednocześnie.

Te dwa modele, podobnie jak wydany kilka lat temu Camel, należą do najlepszych pierwszowojennych zestawów Rodena. Bardzo ładna faktura powierzchni, nieskomplikowany podział technologiczny i idealna zgodność wymiarowa z planami dają modelarzowi gwarancję, że wykonane nawet prosto z pudełka będą wyglądały atrakcyjnie i prawdziwie. Ja zdecydowałem się na dokonanie kilku poprawek, a ponieważ na razie ani Part, ani Eduard nie wydały do nich zestawów fototrawionych, trzeba było wymyślić co nieco samemu.

Wnętrze kabiny jest typowo rodenowskie, czyli nie najgorsze. Postanowiłem jednak, że dodam jedno przęsło struktury wewnętrznej kratownicy, która jest widoczna po zamknięciu kadłuba za fotelem pilota. Uzupełniłem też brakujące naciągi wewnętrzne. Na fotelach nakleiłem pasy z taśmy Tamiya. Poza tym okazało się, że oba moje egzemplarze miały przesunięte połówki form, co spowodowało, że delikatne cienkie elementy nie nadawały się do użytku. Dlatego z drutu wykonałem drążek sterowy i paski na orczyku.

 

 

Typowym dla modeli Rodena problemem jest kiepskie dopasowanie dolnego płata do kadłuba. Gniazdo w kadłubie należało poprawić skalpelem, szpary zalać szpachlówką w postaci kleju cyjanoakrylowego i zeszlifować całość na gładko.

 

Po kilku sesjach szpachlowania i szlifowania warstwa farby wykazała wreszcie brak ubytków. Teraz można było przykleić usterzenie poziome i Nieuporty zaczęły się trochę różnić od siebie.

 

Na kadłubie Roden próbował odtworzyć panele inspekcyjne z nitami. Jednak ich grubość jest zdecydowanie przesadzona. Przede wszystkim usunąłem imitację nitów, których nie powstydziłyby się blachy czołgowe. Częściowo zeszlifowałem też zbyt odstające panele. Usunięte nity zastąpiłem lekko nawierconymi otworkami, które później zostały zaczernione washem, co dało, moim zdaniem, o wiele lepszy efekt niż to co zaproponował Roden. I tyle wystarczyło w przypadku Ni24.

 

Ni24bis wymagał więcej pracy, bowiem układ paneli był tam inny. Na prawej burcie nie było drugiego, prostokątnego wziernika - należało go całkowicie usunąć. Natomiast zaokrąglony panel na lewej burcie był większy niż w Ni24. Po zeszlifowaniu zbyt małej imitacji dorobiłem właściwą z metalicznej folii samoprzylepnej i odtworzyłem usunięty przy okazji wlot powietrza do gaźnika.

 

Następnie przyszła pora na malowanie, nałożenie kalkomanii i cieniowanie. Efekt tych prac widać na kolejnych zdjęciach.

 

 

Przygotowując osłony silników zauważyłem jeszcze jeden brak - nie było na nich charakterystycznych detali powierzchni w postaci obejm i połączenia górnej i dolnej połowy. Dorobiłem je z pasków wyciętych z samoprzylepnej taśmy metalicznej. Ponadto pocieniłem ścianki osłon przy otworach wentylacyjnych. Następnie osłony, silniki i śmigła zostały pomalowane i wyglądały jak na poniższym zdjęciu. Chciałem tu uzyskać efekt innego odcienia srebrnego niż na pozostałych, płóciennych i drewnianych powierzchniach modelu, dlatego wybrałem bardziej metaliczny kolor z palety Citadel.

 

Po zmontowaniu podwozia, linek napędu sterów i uzbrojenia powstały całkiem zgrabne jednopłaty.

 

 

Ale nie zamierzałem na tym poprzestać, o czym świadczy kolejne zdjęcie pokazujące górne płaty z doklejonymi słupkami międzyskrzydłowymi.

 

Montaż górnego płata w przypadku półtorapłatów ze słupkami typu V jest bardzo prosty - modelarzom początkującym w dziedzinie konstrukcji samolotów pionierskich zdecydowanie mogę polecić te modele.

Po wykonaniu naciągów i naklejeniu szachownic pozostało jedynie wypełnienie otworków na górze górnego płata oraz uzupełnienie malowania i cieniowania.

 

 

Po doklejeniu śmigieł dwa modele samolotów z początków historii polskiego lotnictwa były gotowe.

 

Galeria

Nieuport 24, ex 5424. Jedyny polski Ni24, używany wcześniej przez Sowietów, a zdobyty przez Polaków w Wilnie 19 kwietnia 1919. Do listopada 1919 wchodził w skład 4. Eskadry Wywiadowczej, gdzie na ogół latał na nim por. Artur Jurkiewicz.

 

 

 

 

Nieuport 24bis, ex 4301. Jeden z pięciu polskich Ni24bis. Por. Popow przeleciał nim z sowieckiej strony frontu na polską, do Mińska, 5 października 1919. Początkowo kadłub ozdobiony był osobistym godłem pilota w postaci anioła przy kolumnie. Później, prawdopodobnie w czasie remontu latem 1920, samolot został przemalowany. Po remoncie używany był w 5. Eskadrze Lotniczej do maja 1921. Model przedstawia wygląd samolotu z tego właśnie okresu.

 

 

 

 

 

Na zakończenie obaj bracia razem, choć w rzeczywistości te samoloty pewnie nigdy ze sobą się nie spotkały.

 

 

Literatura

1. J. M. Bruce, Nieuport Fighters Volume 2, Windsock Datafile Special, Albatros Productions, Berhamstead, 1994.

2. A. Morgała, Samoloty wojskowe w Polsce 1918 - 1924, Bellona Lampart, Warszawa, 1997.

 

Tekst i zdjęcia: Przemysław Litewka

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.