Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Relacje z budowy SB Lim-2A | 1:48

SB Lim-2A | 1:48

Email
Spis treści
SB Lim-2A | 1:48
Aktualizacja 03.06.2011
Aktualizacja 28.08.2011
Wszystkie strony

Szkolny, dwumiejscowy samolot odrzutowy MiG-15 UTI powstał w 1949 jako modyfikacja jednomiejscowego myśliwca MiG-15. W Polsce MiG-15 był produkowany na licencji pod nazwą Lim-1. Wersji szkolnej dla tych samolotów na podstawie licencji w Polsce nie produkowano. Powstawały one jednak, jako modyfikacje starszych wersji jednomiejscowych Lim-1, pod oznaczeniem SB Lim-1. Później, po zmianie tylnej sekcji kadłuba wraz z silnikiem na nowszą - pochodzącą z Lim-2 - powstawały SB Lim-2. Po wprowadzeniu do służby MiGów-21 F13, starzejące się SB Lim-y przystosowano do działań na rzecz wojsk lądowych. Służyły one do korygowania ognia artylerii i zadań rozpoznawczych. W tym okresie otrzymały oznaczenie SB LIM-2 A /Art./. W związku z nowymi zadaniami, wyposażono je w podkadłubowy zasobnik z aparatem fotograficznym AFA-39. Zmieniono również wyposażenie radiowe. Egzemplarz, którego model buduję, oznaczony numerem taktycznym 8020 (n/s 1B-08-020), służbę zakończył 18 stycznia 1991, w 7. pułku lotnictwa specjalnego MW w Siemirowicach. W maju 1991 trafił do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Zielonej Górze z/s w Drzonowie, gdzie jest eksponowany do chwili obecnej.

Pracę nad modelem rozpocząłem dość dawno, bo około 2006. Jako zestawu bazowego użyłem model Trumpetera. W pierwszym zamyśle miał powstać model z otwartymi jedynie dwoma lukami - opuszczoną  lawetą uzbrojenia i lukiem przed kabiną pilota. Zamierzałem go pomalować w barwach znanego pod nazwą biała dama egzemplarza z Siemirowic. W trakcie jednego z wyjazdów służbowych trafiłem do muzeum w Drzonowie, gdzie udało mi się spotkać i porozmawiać z panem Jarosławem Sobocińskim (szefem działu lotniczego w tym muzeum), który umożliwił mi zrobienie doskonałej dokumentacji zdjęciowej, pozwalając zajrzeć wgłąb wielu luków i innych zakamarków SB Lima, a w trakcie prac nad modelem wielokrotnie realizował moje prośby, przesyłając kolejne zdjęcia, za co pragnę mu tutaj serdecznie podziękować. Po tej wizycie zapadła decyzja o przyszłym malowaniu. Wybrałem je, gdyż Siemirowice leżą około 60 km od Słupska (mojej rodzinnej miejscowości) i w czasie, gdy Limy pełniły tam służbę udało mi się odwiedzić tę jednostkę, a nawet zasiąść w kabinie pilota.

Proces waloryzacji tego modelu zmieniał się sukcesywnie, wraz z powiększaniem się materiału dokumentacyjnego, który z biegiem czasu rozrósł się do  sporych rozmiarów książki.

Moja podstawowa dokumentacja. Do tego należy dodać monografie i liczne zdjęcia znalezione w Internecie.

Liczne rozmowy z Andrzejem Zioberem spowodowały, iż podjąłem kolejną decyzję i rozpocząłem prace nad pokazaniem konstrukcji wewnętrznej samolotu poprzez tzw. odarcie z blach. Podczas wykonywania wręg kadłuba postanowiłem, iż podobną przeróbkę wykonam w stateczniku pionowym i na sterze kierunku. Jednak po usunięciu kolejnej porcji plastiku stwierdziłem, że wykonanie szkieletu steru kierunku to zbyt dużo i taka koncepcja zaburzy estetykę proporcji pomiędzy powierzchniami pozbawionymi pokrycia i osłoniętymi blachami. W trakcie tego szaleństwa usuwania plastiku, a także podczas kolejnego już studiowania materiałów dokumentacyjnych doszedłem do wniosku, iż ciekawym rozwiązaniem będzie ukazanie konstrukcji wewnętrznej skrzydła. Ale tutaj znów pojawił się temat wspomnianych proporcji. Starałem się równomiernie usytuować pozbawione poszycia elementy na każdym skrzydle, aby podczas oglądania modelu widz mógł zobaczyć maksymalnie jak najwięcej i jednocześnie nie odniósł wrażenia swoistej nienaturalności tego obrazu.
Za sobą miałem już pierwsze małe doświadczenie z wykonywaniem takich przeróbek w modelu MiGa-15, ale w wersji jednomiejscowej. Po wielu rozmaitych przymiarkach przystąpiłem do pierwszych prac nad modelem. Zestawowe wypraski zostały pozbawione sporej części plastiku.

Zgodnie z podjętymi decyzjami i mając spory zasób zdjęć oryginału, przystąpiłem do prac nad wnętrzem modelu. Od podstaw wykonałem kanał dolotowy powietrza do silnika, który jednocześnie tworzył ścianki boczne kabiny pilotów. Następnie zrobiłem górną ścianę luku lawety. Podjąłem również decyzję o wykonaniu od podstaw wręgi mocowania silnika. W trakcie kolejnych faz budowy starałem się, by dorabiane części maksymalnie odpowiadały swymi kształtami konstrukcji pierwowzoru, włącznie z  nawet bardzo małymi detalami.

Początkowy brak zdjęcia wnętrza przedziału głównego zbiornika paliwa spowodował, że ten obszar modelu postanowiłem pozostawić  jako zamknięty. Rozważam jednak możliwość otwarcia jeszcze jednego małego luku związanego ze zbiornikiem.

Na tym etapie prac wykonałem od podstaw również wnękę przedniego podwozia. Za surowiec posłużyły mi kawałki tworzywa, folia metalowa używana w kwiaciarniach i cienki drut. Wszystkie profile o przekroju kątownika i ceownika zrobiłem, używając suwmiarki jak modelarskiej zaginarki. Odwzorowałem również mocowanie pokryw podwozia. Cała wnęka podwozia składa się z 45 elementów. Jedynie pokrywy wykorzystałem z zestawu, nadając im jednak prawidłowe wymiary.

Z małymi elementami bywają problemy. Zanim udało mi się zrobić zadowalające i poprawne dwa detale wchodzące w skład mechanizmu zamykania pokryw wnęki podwozia przedniego, wyprodukowałem ich tyle, że wystarczyłoby co najmniej dla eskadry. Każdy z nich składa się z sześciu części.

Siłownik służący do chowania podwozia przedniego również powstał w całości od podstaw. Zrobiłem go z dociętej igły lekarskiej, profilu o okrągłym przekroju, drucików o odpowiedniej średnicy i taśmy maskującej, mającej imitować obejmy i przetłoczenia. Siłownik został zbudowany łącznie z 12 elementów.

 

Tekst i zdjęcia: Ireneusz Mikucki