Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Relacje z budowy Spitfire Erica Locka - 1/32 Tamiya/Revell - Aktualizacja 24.05.2011

Spitfire Erica Locka - 1/32 Tamiya/Revell - Aktualizacja 24.05.2011

Email
Spis treści
Spitfire Erica Locka - 1/32 Tamiya/Revell
Aktualizacja 19.10.2010
Aktualizacja 24.05.2011
Aktualizacja 22.06.2011
Aktualizacja 21.10.2011
Aktualizacja 21.01.2012
Aktualizacja 20.04.2012
Aktualizacja 08.08.2012
Wszystkie strony

 

Aktualizacja 24.05.2011

To, co już na pierwszy rzut oka odróżniało Spitfira Mk.IXc od Mk.Ia, to skrzydła. Zasadnicze zmiany w konstrukcji wewnętrznej i wyposażeniu skrzydeł właściwie mogły spowodować konieczność ich całkowitej wymiany. Jednak zadziwiająca zgodność wymiarowa części pochodzących z dwóch różnych zestawów oraz ich identyczny kształt dawały nadzieję na powodzenie przeróbki typu wytnij-wklej. Podstawową różnicą między skrzydłami typu C dostępnymi w zestawie Tamiya, a typu A w budowanym modelu, znajdującymi się w zestawie Revella, było uzbrojenie. W Spitfirze Mk.Ia składało się ono z ośmiu karabinów maszynowych Browning - po cztery w każdym skrzydle. Natomiast Mk.IXc był wyposażony w 2 działka 20 mm Hispano i 4 karabiny maszynowe. Przedziały uzbrojenia w skrzydłach typu A i C nie pokrywały się - wyjątkiem były dwa zewnętrzne karabiny w każdym ze skrzydeł. Z technicznego punktu widzenia różnic konstrukcyjnych było oczywiści znacznie więcej, ale ponieważ założyłem sobie, że skrzydła będą zamknięte, interesowały mnie wyłącznie różnice widoczne na zewnątrz, czyli: linie podziału blach pokrycia, linie nitowania, pokrywy uzbrojenia, rozmieszczenie i liczba luków inspekcyjnych, wyloty luf i wyrzutników łusek, itd. Drugą najbardziej charakterystyczną cechą różniącą obie wersje Spitfira, a która dotyczyła wyglądu skrzydeł, były zupełnie inne chłodnice wody i oleju. W Mk.IXc były to identyczne elementy umieszczone symetrycznie pod lewym i prawym skrzydłem, a w Mk.Ia układ był asymetryczny. Pod prawym skrzydłem znajdowała się chłodnica wody, podobna do tej z Mk.IX, a pod lewym - mniejsza i węższa chłodnica oleju o przekroju owalnym. Na tym etapie relacji pominę różnicę w budowie i wyglądzie lotek.

Myśląc o przebudowie, planowałem w maksymalny sposób wykorzystać zestawowe skrzydła Tamiyi. Całych skrzydeł z Revella nie chciałem zaadaptować z powodu ich diametralnie gorszej jakości. Jednak najistotniejszą wadą było nieprawidłowe dolne przejście skrzydło-kadłub. Ze Spitfira revellowskiego chciałem wykorzystać jedynie to, co było absolutnie niezbędne.

 

Z dolnych połówek skrzydeł Tamiyi postanowiłem usunąć część powierzchni i zastąpić je kawałkami wyciętymi ze skrzydeł z zestawu Revella. Przebieg linii podziału blach w pewien sposób narzucał i ułatwiał wybór miejsca cięcia i łączenia. Z kolei podział technologiczny górnych połówek skrzydeł w zestawie Tamiyi ułatwiał przebudowę we własnym zakresie, przy wykorzystaniu odpowiednio dociętych kawałków polistyrenu.

 

Z lewego skrzydła Revella wyciąłem część zawierającą chłodnicę oleju i pokrywy uzbrojenia...

 

... a z prawego - tylko część zawierającą pokrywy uzbrojenia. Chłodnicę wody zostawiłem oryginalną.

 

Po wstępnym spasowaniu całość skleiłem i zaszpachlowałem spoiny. Przed sklejeniem górnych i dolnych połówek skrzydeł wbudowałem elementy wnęk podwozia.

 

Niewątpliwa zaleta zestawu Tamiyi, czyli świetnie odtworzone detale powierzchni skrzydeł, była jednocześnie sporym utrudnieniem podczas pracy. Na przykład, podczas szpachlowania niepotrzebnych pokryw wzierników przy okazji mocno dostawało się liniom nitów, które trzeba było odtwarzać po każdym szlifowaniu szpachli. Te małe okrągłe pokrywki wymagały przy tym ciągłych korekt szpachlowania.

 

 

Chłodnicę wody pod prawym skrzydłem wykonałem z elementów zestawowych, jedynie tylna część została zmieniona. Dodałem tam metalową siatkę oraz imitacje rur instalacji ogrzewania uzbrojenia.

 

W części wlotowej i wylotowej chłodnicy oleju również wkleiłem metalowe siatki.

 

Dodałem też detale charakterystyczne dla tej wersji skrzydeł oraz uzupełniłem odpowiednio przyciętymi kawałkami plastiku brakujące fragmenty, wynikające z różnic pomiędzy oboma zestawami.

 

 

Po wielu poprawkach, uzupełnieniach i wielokrotnym szlifowaniu dolne powierzchnie skrzydeł były przygotowane do położenia surfacera.

 

Przeróbka górnych powierzchni była łatwiejsza. Wystarczyło zakleić otwory technologiczne kawałkami polistyrenu, następnie zaszpachlować spoiny i niepotrzebne linie podziału blach oraz nitów. Potem całość przeszlifować oraz wyznaczyć i wytrasować nowe linie i pokrywy uzbrojenia. Nie można też było zapomnieć o kilku wypukłościach.

 

 

Zaszpachlowanie starych i nawiercenie nowych wylotów karabinów oraz gniazd kloszy lamp pozycyjnych to był już drobiazg.

 

I tak górna powierzchnia skrzydeł również została przygotowana do położenia surfecera.

 

Skrzydła pokryłem kilkoma warstwami Surfacera 1200. Po każdej warstwie dokonywałem korekt szpachlowania, szlifowałem oraz odtwarzałem i uzupełniałem linie podziałów i nitów. Nieodzownymi narzędziami do uzyskania zadowalających efektów były papier ścierny 1200 i 2500, ściereczki polerskie (Alclad Micromesh), czeska piłka żyletkowa, kornajseny i nitowadło.

Myślę, że po tych pracach zarówno dół …

 

… jak góra skrzydeł w wystarczającym stopniu przypominały skrzydło typu A i zupełnie nie były podobne do skrzydła typu C.

 

A to znaczyło, że mogłem przejść do kolejnego etapu układanki - kabiny.

Zdjęcie: archiwum autora

Tekst i zdjęcia: Krzysztof Traczyk