Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Galerie modeli LFG Roland D.VIa | 1/72 | MAC

LFG Roland D.VIa | 1/72 | MAC

Email

 

Samolot

Roland D.VI powstał w drugiej połowie 1917 roku w berlińskiej firmie Luft-Fahrzeug-Gesellschaft. Pierwszy prototyp został oblatany 13 października 1917 roku ze 160-konnym silnikiem Mercedes. Trzeci prototyp napędzany był już 185-konnym silnikiem Benz. Z tych dwóch egzemplarzy po pewnych modyfikacjach powstały odpowiednio wersje D.VIa i D.VIb. Charakterystyczną cechą Rolandów była konstrukcja kadłuba opracowana przez inż. Reinholda Richtera, w której drewniane pokrycie składało się z nakładających się na siebie arkuszy sklejki na wzór łodzi Wikingów. Pierwsze D.VIa trafiły do jednostek bojowych w maju 1918 roku. Niestety nie spotkały się one z pozytywnym przyjęciem. Pomimo dobrej zwrotności piloci narzekali na prędkość poziomą i prędkość wznoszenia, które nie były lepsze od osiągów przestarzałych już wtedy Albatrosów D.V i Pfalzów D.IIIa. Fokker D.VII był zdecydowanie lepszy, nawet od wersji D.VIb wyposażonej w mocniejszy silnik. Z tego powodu wyprodukowano ich zaledwie 350 sztuk, a zastosowanie bojowe było bardzo ograniczone. Piloci jednostek wyposażonych w Rolandy D.VI tęsknili za Fokkerami D.VII.

Przedstawiany model to egzemplarz 1202/18 z pierwszej serii wersji D.VIa. Samolot sfotografowano wraz z 1201 i 1203 na lotnisku Johannistal pod Berlinem 27 marca 1918.

Model

Produkt firmy MAC jest zupełnie przyzwoity i nie wymaga wielu modyfikacji. Największą wadą jest zbyt mała rozpiętość górnego płata o około 1,5mm. Jest to trudne do poprawienia, bo trzeba by również poprawić układ żeberek. W tej sytuacji pozostawiłem płat jak fabryka dała, jedynie skorygowałem położenie otworów do słupków międzyskrzydłowych. Same słupki wymagały trochę obróbki, zwłaszcza że egzemplarz 1202/18 miał wczesną ich wersję z drewnianym oprofilowaniem o stałej szerokości, które nie sięgało do samych punktów mocowania w płatach, pozostawiając widoczne fragmenty stalowego elementu nośnego. Co do imitacji żeber na płatach i stateczniku poziomym, to jest ona przerysowana i wymaga „odchudzenia” papierem ściernym. Poza tym pewnym nieporozumieniem jest zamieszczenie na małej blaszce fototrawionej przewodów instalacji chłodzenia. Nie mają one oczywiście przekroju kołowego. Można je jednak wykorzystać jako szablony do wykonania własnych elementów z drutu. Sporo ostrożności wymagają również kalkomanie, które są bardzo delikatne, ale dzięki temu układają się na modelu rewelacyjnie. Ponadto w zestawie nie ma losengi. Na szczęście tu z pomocą przychodzą produkty Techmodu.

W tym modelu pierwszy raz odważyłem się na cieniowanie losengi. Dotąd wydawało mi się, że wykonanie tego zabiegu jest zbyt trudne z uwagi na pstrokaty wielokolorowy wzór i konieczność naklejania taśmy maskującej na kalkomanie. Jednak po wstępnym stłumieniu kolorów lakierem bezbarwnym z domieszką koloru płótna (proporcja około 8:1) można było uzyskać całkiem ciekawy efekt typową metodą z wykorzystaniem pasków taśmy maskującej i czarnej farby rozcieńczonej lakierem bezbarwnym (proporcja około 1:10). Dużo stresu było przy odklejaniu pasków taśmy maskującej od wcześniej naklejonej losengi, ale wszystko dobrze się skończyło.

Faktura kadłuba została uwypuklona washem z farb plakatowych a okolice silnika i podwozia - pobrudzone suchymi pigmentami Tamiya Weathering Master.