Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Modele Relacje z budowy M-18 Dromader | 1:48 | scratch - aktualizacja 15.07.2010

M-18 Dromader | 1:48 | scratch - aktualizacja 15.07.2010

Email

Samolot PZL M18 Dromader w mojej pamięci istnieje prawie "od zawsze". W dzieciństwie i młodości mieszkałem w pobliżu lotniska i często mogłem obserwować jego starty i lądowania. Dromader w wersji do gaszenia pożarów w latach 1970 i 1980 był atrakcją wielu festynów, na których prezentował zrzut bomby wodnej i majestatycznie przelatywał nad wiwatującą publicznością. W wersji do oprysków był jednym z głównych bohaterów wielu filmów propagandowych mających udowodnić, jak bardzo nowoczesne było wówczas nasze polskie socjalistyczne rolnictwo. Ma on ciekawą sylwetkę, ogromną rozpiętość skrzydeł i rzucające się w oczy żółto-biało-czarne malowanie, co czyni go bardzo atrakcyjnym obiektem z modelarskiego punktu widzenia.

Oprócz zadań budowania wizerunku naszego socjalistycznego państwa Dromader również ciężko pracował. Przede wszystkim ciężko pracował - nad polami, lasami i w momentach nadzwyczajnych zagrożeń środowiska! Dromader został opracowany i jest nadal produkowany przez PZL Mielec w oparciu o licencję samolotu S-2R Thrush Commander Rockwella. Z licencyjnego pierwowzoru wykorzystano jedynie fragmenty (strukturę) kadłuba i skrzydeł. Większość oryginalnych rozwiązań jest dziełem polskich inżynierów z Mielca.

S-2R był wyposażony w silnik Pratt & Whitney, jednak ze względu na wyczerpanie się zapasu tych silników pochodzących z wojennego demobilu zaszła konieczność zastąpienia go inną jednostką napędową. Adaptacji samolotu podjął się Zespół Konstrukcyjny Ośrodka Badawczo-Rozwojowego WSK w Mielcu pod kierunkiem mgr. inż. Józefa Oleksiaka. Podczas prac okazało się, że moc silnika ASz-62IR, który planowano zastosować w przyszłym Dromaderze, pozwala na zaprojektowanie samolotu o masie o 40% większej od pierwowzoru. Projektowanie M18 rozpoczęto jesienią 1974, a już w następnym roku zaczęły się przygotowania do budowy prototypów powstających z podzespołów i elementów płatowców S-2R dostarczonych z USA. W konstrukcji M18 wykorzystano środkową i tylną część kratownicy kadłuba wraz z pokrywami, kabinę pilota, zewnętrzne części skrzydeł oraz, w znacznym stopniu, elementy układu sterowania. Przekonstruowano przednią część kratownicy kadłuba, zaprojektowano od nowa środkową sekcję skrzydła, usterzenie, podwozie i zbiornik chemikaliów. Zastosowano zmodyfikowane śmigło AW-2 z samolotu An-2. Pierwszy prototyp oblatano 27 sierpnia 1976.

Produkcję seryjną Dromaderów rozpoczęto się w 1978. Bardzo szybko stał się on głównym, po An-2, wyrobem eksportowym PZL Mielec.
Na prośbę Zakładu Usług Agrolotniczych opracowano wersję M18A, wyposażoną w fotel dla mechanika, zwrócony plecami do kierunku lotu, usytuowany w systemie tandem za kabiną pilota. Prototyp oblatano 15 stycznia 1982. Wymagania odbiorców zagranicznych skłoniły PZL Mielec również do realizacji wariantu szkolnego M18AS, z kabiną ucznia umieszczoną w miejscu zbiornika chemikaliów. Projekt koncepcyjny powstał w 1984, a dokumentacja konstrukcyjna w latach 1986-87. Budowę dwóch prototypów podjęto w 1986, zaś oblotu dokonano 31 marca 1988. W 1991 skonstruowano kolejną, wzmocnioną wersję, nadając jej symbol M18B, cechującą się zwiększonym udźwigiem, napędzaną silnikiem PZL K-9 o mocy 955 kW ze śmigłem AW-2 i wzmocnionym podwoziem. Prototyp oblatano 23 sierpnia 1993.

Dromader uzyskał oprócz polskiego świadectwa typu podobne certyfikaty wydane przez 15 zagranicznych organów nadzoru, w tym: amerykański (FAA), kanadyjski, francuski, hiszpański, włoski i brazylijski. Do chwili obecnej zostało zbudowanych 740 samolotów M18, które sprzedano do 24 krajów świata. Ponad 200 samolotów M18 znajduje się w eksploatacji w USA.

W Polsce najbardziej znane masowe użycie Dromaderów (22 samoloty w akcji) odbyło się podczas gaszenia pożaru lasu koło Kuźni Raciborskiej 26 sierpnia 1992.

Do tej pory jedynym modelem Dromadera jest żywiczny odlew w skali 1:35 wykonany przez Marka Wierzchowskiego w 2008 w liczbie kilkudziesięciu sztuk. Miałem okazję w niewielkiej części uczestniczyć w przygotowaniu tego modelu - zaprojektowałem i wykonałem do niego zestaw elementów fototrawionych, z których część jest dostępna wraz z modelem. Dzięki Markowi Wierzchowskiemu uzyskałem dostęp do obszernej dokumentacji fotograficznej Dromadera i wielu ciekawych informacji na temat budowy i zastosowania tego samolotu.

M-18 Dromader w skali 1:35, autor modelu: Marek Wierzchowski, zdjęcia: Wojciech Fajga

 

Pierwszym poważnym problemem, przed którym stanąłem przygotowując się do budowy modelu były kłopoty ze zgromadzeniem dokumentacji technicznej w postaci rysunków technicznych samolotu. Ogólnie dostępne były tylko mało szczegółowe plany w skali 1:72 wykonane przez Wiesława Bączkowskiego w 1978 oraz szkice z katalogu części zamiennych samolotu zamieszczone w książce eksploatacji płatowca. Próba nałożenia obu opracowań na siebie pokazała ogromne różnice geometryczne, a porównanie niektórych fragmentów samolotu widocznych na zdjęciach tylko dodatkowo powiększyło wątpliwości.

 

Podczas budowy modelu od podstaw, gdy modelarz nie korzysta z gotowych elementów z zestawu, zapewniających prawidłowe odwzorowanie bryły modelu, dysponowanie szczegółową i wiarygodną dokumentacją techniczną jest sprawą kluczową. W końcu jednak udało mi się dotrzeć do takich planów. Zawdzięczam je znowu Markowi Wierzchowskiemu, który pomógł mi w zdobyciu niezłych planów. To było to, czego potrzebowałem! Mogłem rozpocząć budowę swego własnego Dromadera w skali 1:48.

 

Dysponując dokładnymi rysunkami konstrukcyjnymi mogłem przystąpić do zaprojektowania bryły modelu. Rozpocząłem od skrzydła. Na tym etapie mam już w głowie całą jego konstrukcję - wszystkie żebra i podłużnice, gniazda do osadzenia skrzydeł w kadłubie, lotki, klapy i odpowiednie wnęki dla tych elementów. Projektując model najczęściej staram się, aby detale wewnętrzne konstrukcji jego płatów były zbliżone do rozmieszczenia podzespołów konstrukcji skrzydła w samolocie. Wszystkie elementy rysuję w komputerze i wirtualnie sprawdzam, czy nie popełniłem błędów wymiarowych. Niejednokrotnie drukuję sobie elementy na drukarce laserowej na nieco grubszym papierze i robię papierowe prototypy niektórych zespołów modelu.

 

Do projektowania używam programu CorelDraw, choć projektować można praktycznie w każdym programie, który umożliwia tworzenie grafiki wektorowej. Corela wybrałem dlatego, że zawodowo od kilkunastu lat korzystam z tego narzędzia.

 

Przygotowane przy pomocy komputera grafiki wystarczyło teraz naświetlić i wytrawić w blaszce mosiężnej o grubości 0,15mm.

 

Aktualizacja 15.07.2010

Wznios skrzydła Dromadera jest zmienny - od krawędzi centropłata ma kąt większy od kąta zaklinowania na krawędzi przejścia w kadłub. Projektując model, zazwyczaj staram się również w jakimś stopniu odwzorować strukturę wewnętrzną oryginału - dźwigary w tej samej liczbie i zbliżone konstrukcyjnie do oryginału; podobnie żebra, również w tych samych miejscach, jak w dużym Dromaderze. Jednak przy tym modelu zdecydowałem się na odstępstwo od tej zasady. W oryginale centropłat i reszta skrzydła stanowiły konstrukcyjnie dwa osobne segmenty. W celu uniknięcia problemów z geometrią takiego płata, zaprojektowałem go jako jeden zespół z jednolitym łamanym dźwigarem. Dźwigar i płaski element na krawędzi natarcia skrzydła modelu mają podtrawione rowki, które dokładnie pozycjonują żebra we właściwych miejscach, a pręty mosiężne o różnych średnicach mają za zadanie usztywnienie i wzmocnienie całej konstrukcji. Dwie rurki o większej średnicy, których końce wystają poza pierwsze żebro wykorzystam w przyszłości do mocowania skrzydeł do kadłuba modelu.

 

Trwałe zespolenia całej konstrukcji skrzydła odbyło się poprzez zlutowanie poszczególnych elementów, co zapewnia im dużą wytrzymałość. Do lutowania zastosowałem pastę KOKI i palnik gazowy. W niektórych miejscach uzyłem lutownicy transformatorowej. Duża liczba elementów konstrukcyjnych skrzydła modelu usytuowanych równolegle do linii natarcia, powoduje, że każde żebro i każdy drut styka się z innymi elementami w kilku miejscach, dzięki czemu unika się ryzyka przemieszczenia poszczególnych detali względem siebie, co często się zdarza podczas lutowania spoin umiejscowionych blisko siebie. Nawet jeśli sąsiednia spoina puści to element w dalszym ciągu jest zablokowany we właściwej pozycji dzięki innym spoinom!

 

Tekst i zdjęcia: Wojciech Fajga