Modelarstwo redukcyjne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home

Mała lufka modelarska...

Email

Lufy broni pokładowej w modelach lotniczych, szczególnie te z perforowaną osłoną, są elementami bardzo trudnymi do odwzorowania. W praktyce najwygodniejszą metodą ich realistycznego wykonania jest zastąpienie elementu plastikowego lufą fototrawioną.

Fototrawione elementy perforowane systemu chłodzenia broni strzeleckiej są zazwyczaj wykonane z mosiądzu i ze względu na swoją wielkość i gęstą perforację - dosyć kłopotliwe do kształtowania. Dlatego warto na początku podgrzać element perforowany - staje się on wtedy miękki i bardziej podatny na zwijanie. Czynność zwijania fototrawionego płaszcza chłodzącego karabinu maszynowego rozpoczynam od nadania mu lekko łukowatego kształtu przy pomocy wiertła o odpowiednio dobranej średnicy. Powtarzam tę czynność wielokrotnie, stopniowo zmniejszając średnicę wiertła. W czasie tego procesu zmieniam również podłoże, na którym zawijam element fototrawiony. Zaczynam od czegoś miękkiego, np. papierowego ręcznika lub chusteczki higienicznej, potem przychodzi czas kolejno na matę do cięcia i grubą tekturę. Ostatnią, najmniejszą średnicę formuję już na aluminiowej płytce.

 

Oczywiście zamiast wierteł o różnych średnicach można zastosować rurki, druty i inne materiały w kształcie walca. Po uzyskaniu wymaganej średnicy i doprowadzeniu do tego, że dłuższe krawędzie zawijanego elementu stykają się ze sobą, lutuję oba końce detalu i wlutowuję czołowo okrągłe zakończenia płaszcza. W tej chwili cały element jest na tyle sztywny, że bez problemu można go obrabiać pilnikami i papierem ściernym. Celem obróbki szlifierskiej jest wyrównanie spoiny po lutowaniu, a także nadanie elementowi przekroju koła, ponieważ przekrój bezpośrednio po zwinięciu przypomina wielokąt. Stosując pilniki i papier ścierny o różnych gramaturach można lufie nadać połysk.

 

Jeśli osłona lufy jest bardzo smukła, stosuję inną metodę zawijania. Początkowo, podobnie jak w opisamej poprzednio,  element fototrawiony zawijam stopniowo na wiertłach o kolejno zmniejszających się średnicach, ale przy ostatniej średnicy, zamiast formowania płaszcza lufy na podłożu, zaciskam go w szczękach uchwytu ręcznej wiertarki. Właściwe lufy pozyskuję z igieł iniekcyjnych o odpowiednio dobranej średnicy. Plastikową końcówkę igły podgrzewam palnikiem gazowym i pozwalam, aby płynne tworzywo opadło na podłoże. Teraz wystarczy już tylko taką lufę oszlifować.

 

 

Poniżej kilka przykładów luf wykonanych opisanymi tu sposobami.

 

 

Kolejną operacją jest nadanie karabinom maszynowym właściwego koloru. Celowo używam tutaj sformułowania nadanie koloru, ponieważ nie używam farby. W przypadku tak niewielkiego i ażurowego elementu, grubość powłoki malarskiej ma spore znaczenie. Szczególnie istotne jest to w przypadku takich drobnych elementów jak np. celowniki.
Do nadania barwy wykorzystuję proces oksydowania, czyli reakcji chemicznej, której efektem jest powstanie na powierzchni  warstwy tlenków metalu. Ponieważ w rzeczywistości elementy metalowe broni są zazwyczaj również oksydowane, to uzyskany kolor na modelu jest taki sam jak na karabinach maszynowych. Na rynku istnieje wiele produktów do oksydowania mosiądzu lub miedzi i wszystkie występują pod postacią cieczy, w której zanurza się oksydowany detal. Wszelkie informacje na temat stosowania takiego środka są podane na opakowaniu lub na załączonej ulotce. Do zastosowania płynu do oksydowania nie są potrzebne żadne dodatkowe środki, wystarczy naczynie i przestrzeganie podstawowych zasad BHP. W zależności, ile razy powtórzymy oksydowanie, element będzie jaśniejszy lub ciemniejszy. Po zakończonym procesie delikatne polerowanie nada naszemu karabinowi maszynowemu połysk bardzo zbliżony do tego, jaki można zaobserwować na elementach metalowych bron strzeleckieji, a powłoka jest trwalsza od farby i ma prawie zerową grubość.

 

Poniżej kilka przykładów luf i innych elementów lotniczej broni pokładowej oksydowanych domowym sposobem.